Maciej Turski: Długo musiałeś czekać na ten powrót, ale w końcu jest termin upragnionej walki. Jak zniosłeś ten czas?

 

Gracjan Szadziński: Nic nie dzieje się przypadkiem. Oczekiwanie wywołało we mnie potworny głód i ta walka jest naprawdę bardzo wyczekiwana. Każdy trening przybliża mnie do marzeń, więc codziennie myślę o kolejnych występach. Oglądałem ostatnią walkę z pierwszego rzędu i widziałem jak biją brawa mojemu rywalowi. Marzyłem, żeby tam być, więc głód jest ogromny. Potrzebowałem takiego mocnego zderzenia z rzeczywistością.

 

Jak wygląda sprawa z Twoim zdrowiem? Wszystko już w porządku?

 

Po kontuzji rzuciłem kompletnie wszystko, żeby skupić się na powrocie do zdrowia. Chodziłem nawet do bioenergoterapeuty, na masaże, jogi, rozciągałem się kilkadziesiąt minut dziennie, aby wykonać nawet drobny krok do kolejnej walki. Czuję, że było warto.

 

Co się odwlecze, to nie uciecze. Na gali KSW 48 zmierzysz się z Marianem Ziółkowskim, z którym miałeś stoczyć walkę właśnie podczas grudniowego wydarzenia. Ty cały czas masz w rekordzie serię trzech wygranych, a Marian dopisał cenną wygraną na swoje konto. Walka ma wyższą stawkę niż pierwotnie.

 

Zdecydowanie tak. To jest czas, żebym bił się z mocnymi zawodnikami. Marian w ostatniej walce pozytywnie zaskoczył. Nie spodziewałem się, że będzie to tak wyglądało. Cieszę się, że Marian urósł w oczach fanów i tym samym stawka tej walki wzrosła. Wszystko ma swoje plusy i minusy. On znaczy więcej, ale ja oglądałem jego występ spod klatki i śledziłem jego każdy krok.

 

W Twojej głowie plan na walkę z Marianem się zmienił? Zobaczyłeś dodatkowy występ i minęło kilka miesięcy? Teraz to trochę inny przeciwnik?

 

Wszystko zostaje po staremu. On bił się z zupełnie innym zawodnikiem niż ja. Grzesiu też przecież nie był dobrze przygotowany, bo wziął walkę na ostatniej prostej. Nie sądzę, że mogło się coś zmienić w ostatnich miesiącach, bo Marian walczy podobnie od wielu lat.

 

Liczysz, że wygrana z Marianem otworzy drzwi do walki mistrzowskiej? Marian mówi o tym otwarcie i taki jest jego cel.

 

Taka jest naturalna kolej rzeczy. Na pewno trenujemy również z myślą już o ewentualnym kolejnym występie, ale ja skupiam się na najbliższym starciu. Nie myślę na razie o konfrontacji mistrzowskiej i podejdę do swojego występu z chłodną głową.

 

W załączonym materiale wideo rozmowa z Gracjanem Szadzińskim!