Niezbyt często zdarza się zestawienie polskiego tenisisty w jednym zdaniu z tak wielkim mistrzem, jak Roger Federer. Co przed Hubertem Hurkaczem?
 
Tomasz Lorek: To będzie doskonała próba dla chłopaka z Wrocławia. Hurkacz miał łamać obręcze, być Lebronem Jamesem i podbijać basket, ale zdecydował się na tenis. Wchodził w sport zawodowy bardzo delikatnie, bez przymusu. To poukładany młody człowiek. W meczu z Federerem będzie miał trochę lżej, bo nic nie musi. To Roger jest faworytem, on musi wygrać.
 
Indian Wells to nie jest wielki szlem, ale już blisko. Czy gdyby Federer przegrał, byłaby to sensacja?
 
To byłaby sensacja na pewno. Środowisko tenisowe dostrzegło Huberta już dawno. Takie wygrane, jak Nishikori, Shapovalov, Pouille pozwalają pójść dalej i dodają pewności siebie. Polak ma spory potencjał, ale jeszcze nie został on w pełni ujawniony.
 
Nishikori musiał już dobrze zapamiętać trudne nazwisko Hurkacza.
 
Zawsze jest łatwiej, gdy twój rywal prezentuje ten sam styl gry, co ty. Hurkacz miał bardzo trudno z ofensywnym Shapovalovem. Słucha Łukasza Kubota, który jest w półfinale Indian Wells. On chce, żeby młody człowiek posłuchał cennych uwag, żeby nie trafił na rafy koralowe.
 
Wspomnienie Janowicza w kontekście Hurkacza... Czy trafione będzie porównanie obu tenisistów?
 
To zupełnie inna para kaloszy, inny temperament. Czystej i naturalnej klasy talentem jest Jerzy Janowicz, duży talent ma Hubert, ale temperamenty są zupełnie odmienne. Nie należy ranić Jurka, bo tenis potrzebuje wyrazistych postaci. Trzeba mieć duże ego, żeby znaleźć się wśród najlepszych na świecie.
 
Cała rozmowa z Tomaszem Lorkiem w załączonym materiale wideo.