- Cały zespół został ocalony - napisał na Twitterze jeden z zawodników, Tamim Iqbal.

 

 

Zespół krykieta zbliżał się do meczetu Al Noor, kiedy usłyszał strzały. Wśród nich był korespondent ESPN Mohammed Isam, który opowiedział o całym zajściu.
 
- Jeden z zawodników poprosił mnie o pomoc. Krzyczał "uratujcie nas, ktoś strzela". Początkowo nie potraktowałem komendy poważnie, ale gdy spojrzałem na uciekających ludzi, zrozumiałem co się dzieje. Zobaczyliśmy strzały i umierających ludzi. Zawodnicy zobaczyli zbyt wiele w ciągu tych 15 minut. Nie było żadnej ochrony, przecież Nowa Zelandia jest tak pokojowym państwem" - powiedział w rozmowie z BBC.
 
Niewykluczone, że jeden z zawodników został ranny. Spotkanie Nowej Zelandii z Bangladeszem zostało odwołane.

- Allah nas ocalił, mieliśmy mnóstwo szczęścia. Nigdy nie chcemy oglądać takich rzeczy ponownie. Prosimy o modlitwę... - napisał inny reprezentant, Mushfiqur Rahim.
 
 
W piątek w atakach terrorystycznych na dwa meczety w Christchurch na wschodzie Nowej Zelandii zginęło 49 osób, a liczba ofiar rośnie - poinformowała nowozelandzka policja. Według policji jednemu z napastników postawiono zarzut morderstwa i w sobotę ma on stanąć przed sądem. Napastnik miał rzekomo nagrywać całe zajście...