W półfinale na polsko-brazylijski duet czekało dwóch tenisistów o uznanej marce. Jeden z najbardziej utytułowanych graczy świata i aktualny lider rankingu ATP Djoković połączył siły z 17. w zestawieniu Fogninim i wespół próbowali wyeliminować zwycięzców Wimbledonu 2017. Większymi dokonaniami w grze deblowej, jeśli chodzi przeciwników, dysponował Włoch, który w 2015 roku razem z rodakiem Simonem Bolellim sięgnął po trofeum Australian Open. Poprzedni raz, gdy włoski duet cieszył się ze zwycięstwa w turnieju wielkoszlemowym, miał miejsce w 1959 roku, gdy Nicola Pietrangeli i Orlando Sirola triumfowali na kortach Rolanda Garrosa.

 

"Nole" cieszy się obecnie mianem "pierwszej rakiety świata", które po raz pierwszy wywalczył w 2011 roku. W swojej zawodowej karierze zdobył aż piętnaście tytułów wielkoszlemowych, a w dodatku jako pierwszy tenisista w historii zwyciężył w każdym turnieju z serii ATP World Tour Masters 1000. Ma na swoim koncie również brązowy medal igrzysk olimpijskich w Pekinie (2008).

 

Serb był jednym z faworytów rywalizacji w singlu (w Indian Wells triumfował w przeszłości aż pięciokrotnie), jednak nieoczekiwanie odpadł w drugiej rundzie na rzecz Philippa Kohlschreibera (4:6, 4:6). Postanowił nie opuszczać Kalifornii na rzecz Florydy (kolejnym turniejem w jego rozpisce będzie Miami Open) i powalczyć o dobry wynik w deblu z doświadczonym Fogninim.

 

Kubot i Melo są specjalistami od gry podwójnej, choć Polak był niegdyś przecież 41. w światowym rankingu ATP wśród singlistów. Miało to miejsce w 2010 roku. Zaledwie dwa lata temu Polak z Brazylijczykiem dotarli do finału imprezy w Kalifornii i wówczas musieli uznać wyższość pochodzącego z RPA Ravena Klaasena oraz Amerykanina hinduskiego pochodzenia Rajeeva Rama. Pojedynek ten charakteryzował się niesamowitą dynamiką i zwrotami akcji - wystarczy powiedzieć, że zakończył się wynikiem 2:1 po tie-breaku (6:7, 6:4, 10:8).

 

Pierwszy set rozpoczął się w najlepszy z możliwych sposobów dla zwycięzców Wimbledonu z 2017 roku, czyli od przełamania podania rywali. Blisko szczęścia było również w piątej partii, która zakończyła się jednak wygraną Djokovicia i Fogniniego po grze na przewagi.

 

Później oba duety prowadziły grę gem za gem, aż do dziesiątego, gdy "Nole" i Fognini całkowicie rozmontowali Kubota i Melo. Włoch popisywał się neurochirurgiczną precyzją przy wykonywaniu lobów, dzięki czemu udało mu się wypracować przewagę. W kluczowej sytuacji fatalnie przy próbie smecza pomylił się Melo i posłał piłkę w siatkę, a na tablicy wyświetlił się wynik 5:5. Kolejny gem rozpoczął się od dwóch wygranych punktów z rzędu przez Kubota i jego partnera, przy podaniu przeciwników. Później jednak "przy sieci sprzątał" Fognini i w konsekwencji Polak z Brazylijczykiem po raz pierwszy w tym meczu przegrywali.

 

W kolejnym gemie podawał Kubot i dzięki dobrym serwisom doprowadził do tie-breaka.

 

Ten rozpoczął się fatalnie dla Polaka i Brazylijczyka, którzy już na początku dali rywalom doprowadzać do "mini-breake'a". Kolejna akcja również zakończyła się genialnym wolejem Włocha w boczny korytarz i na tablicy wyników było już 0:3. Następnie, przed serwem Djokovicia, Fognini ustawił się w "eye formation" i po dynamicznej wymianie wolejów przy siatce, prawdziwy popis refleksu dał Melo. Kolejne dwie akcje również padły łupem tenisisty z Bolesławca oraz Brazylijczyka z Belo Horizonte, a więc miejscowości mającej wielkie zasługi dla futbolu. Po chwili na zegarze widniał wynik 6:5 i już tylko jeden punkt dzielił parę Kubot/Melo od zwycięstwa w pierwszym secie. Ten udało się zdobyć dzięki kapitalnemu returnowi Polaka i po "turbulencjach" udało się dopiąć swego.

 

Drugi set rozpoczął się w identyczny sposób jak pierwszy, tyle że na korzyść pary Djoković/Fognini, której udało się przełamać serwis Kubota. Później obronili swoje podanie i wypracowali zaliczkę. W trzecim gemie było już 30:0 dla Polaka i Brazylijczyka, jednak w pewnym momencie o swoim talencie przypomniał Fognini. Włoch w sobie tylko znany sposób dobiegł do zagrania Kubota wzdłuż siatki i już zza słupka posłał piłkę w boczny korytarz.

 

Set nie układał się po myśli Kubota i Melo, którzy pozwolili rywalom doprowadzić do wyniku 1:5. Kibice zgromadzeni na trybunach kortu nr 1 w Indian Wells nie mieli jednak na co narzekać - obie pary raz po raz prezentowały najwyższy poziom. Jak w transie grał Fognini, który wychodził na pierwszy plan nawet u boku "pierwszej rakiety świata". Między obserwatorami siedział Hubert Hurkacz, który w ćwierćfinale rywalizacji singlistów odpadł po świetnym meczu z Rogerem Federerem (4:6, 4:6). Prywatnie wrocławianin jest przyjacielem Kubota, od którego stara się czerpać doświadczenie.

 

Mimo kapitalnego lobu i forehandu 36-latka w ostatnim gemie tradycji stało się zadość i polsko-brazylijska para po raz czwarty w kalifornijskim turnieju musiała przystąpić do "super tie-breaka".

 

Na jego inaugurację "Nole'owi" udało się przełamać podanie Kubota, jednak po chwili tenisista z Bolesławca również popisał się kapitalnym returnem i na tablicy było już 1:1. Chwilę później idealnie wyczuł intencję Serba i zrobił krok w stronę korytarza deblowego kończąc akcję wolejem pod nogi Fogniniego. W kolejnej akcji Włoch starał się na leżąco obronić wolej Melo, jednak prowadzenie "weteranów debla" 3:1 stało się faktem. Chwilę później Fognini posłał piłkę w siatkę i w geście frustracji rzucił rakietą o ziemię. Przy zmianie stron Polak i Brazylijczyk prowadzili 4:2.

 

Dobrą informacją było to, że Kubot zaczął kapitalnie serwować, dzięki czemu w kort "wchodziło" większość z jego pierwszych podań. W kulminacyjnym momencie na tablicy wyników było 8:6, a chwilę później prosto w Djokovicia zagrał Melo i polsko-brazylijski duet miał trzy piłki meczowe.

 

Na szczęście Kubot i Melo nie trzymali kibiców w niepewności - po kapitalnym serwie Polaka z returnem nie zdążył Fognini i awans do finału stał się faktem!

 

Pierwszymi finalistami już wcześniej zostali Nikola Mektić (Chorwacja) i Horacio Zeballos (Argentyna), którzy w pierwszym półfinale po dwóch tie-breakach pokonali Olivera Maracha (Austria) i Mate Pavicia (Chorwacja). To właśnie z nimi zmierzy się polsko-brazylijski duet w finale zaplanowanym na noc z soboty na niedzielę. Mecz rozpocznie się nie wcześniej niż o godzinie 01.00 polskiego czasu.

 

Łukasz Kubot/Marcelo Melo - Novak Djoković/Fabio Fognini 2:1 (7:6, 2:6, 10:6)

 

Powtórki meczu Kubot/Melo – Djoković/Fognini w sobotę o godz. 8.00 w Polsacie Sport Extra oraz o godz. 11.00 w Polsacie Sport News.

 

WYNIKI I TERMINARZ TURNIEJU W INDIAN WELLS