Sytuacja miała miejsce w 37. minucie meczu. Po dośrodkowaniu gospodarzy z rzutu rożnego, piłkę złapał Seweryn Kiełpin, który zobaczył wybiegającego na wolne pole Prokicia. Bramkarz Stali nie zastanawiał się długo i dokładnym wyrzutem "uruchomił" napastnika. Mimo faktu, że Serb z polskim paszportem tracił do obrońców tyszan dobre dziesięć metrów, po chwili prześcignął ich i znalazł się w sytuacji sam na sam z Konradem Jałochą.

 

"Turbo", jakie odpalił Prokić można porównać z  tym, jakim dysponował Struś Pędziwiatr, z kultowych bajek z serii "Zwariowane melodie". Tyle że celem napastnika, w odróżnieniu od kreskówkowej postaci, nie była ucieczka przed Wilusiem E. Kojotem, a strzelenie gola...

 

Niestety, na to nie wystarczyło mu już sił. Słabnący z metra na metr piłkarz, czując na plecach oddechy rywali, zdecydował się na strzał, gdy dobiegał do linii pola karnego. W pełnym biegu źle złożył się jednak do uderzenia i w rezultacie posłał piłkę wysoko w trybuny. Tak oto spektakularny rajd zakończył się niemal równie spektakularnym kiksem.

 

Prokiciowi trzeba jednak oddać, że obrońcy gospodarzy Keon Daniel i Mateusz Grzybek w początkowej fazie akcji wyglądali przy nim jak "wagony z węglem".

 

Rajd Prokicia zakończony kiksem w załączonym materiale wideo.

 

WYNIKI I TABELA FORTUNA 1 LIGI