Mateusz Borek: To była trudna walka. Miałeś bardzo doświadczonego i twardego rywala. Zaryzykuję stwierdzenie, że to najcenniejszy skalp w twojej karierze.

 

Arkadiusz Wrzosek: To była najtrudniejsza walka w mojej karierze. Beznadziejnie ją rozpocząłem. Nie wszedłem w tą walkę. Na szczęście mam mocne nogi i low kicki. Każdy, kto ze mną trenuje, wie o tym. To nie pierwsza moja walka zakończona niskimi kopnięciami. Całe szczęście, że to funkcjonowało, bo inaczej mogłoby być ciężko.

 

Twoja noga jest trochę okopana, ale zdecydowanie gorzej wygląda noga twojego rywala. Trzeba powiedzieć, że Patrick to twardy i wytrzymały zawodnik.

 

Z tego, co kojarzę, skasowałem mu nogę już w pierwszej rundzie. Chyba nie potańczę na after party, bo moja noga nie wygląda najlepiej. Później trafiłem go parę razy i zakończyłem swoim firmowym kopnięciem.

 

Problemy pojawiały się w momencie, w którym nie funkcjonował lewy prosty. Kiedy byłeś ciosami prostymi, to wszystko się zgadzało.

 

Cały mój game plan w pierwszej rundzie się zmienił. Zobaczyłem, że kuleje na lewą nogę, więc skupiłem się na low kickach. Nie skupiałem się tak bardzo na rozpoczynaniu akcji rękoma. Starałem się kontrować low kickami, bo najłatwiej było nimi trafić. Trochę się pogubiłem się, ale w porę się obudziłem.

 

Cieszy nas, że robisz postępy.

 

Cały czas idę do przodu. Będę się rozwijał, będę wyjeżdżał.

 

Na ile wyjazdów i wizyt w halach kibice mają przygotować się w 2019 roku?

 

Bardzo wiele zależało od tej walki. Była na mnie podwójna presja, bo zależało mi na jak najszybszym powrocie do Glory. Szykuje się krótki odpoczynek. Moim głównym celem jest zrobienie kariery w największej organizacji Glory. Na pewno zobaczycie mnie tam kilka razy w tym roku. Nie będę opuszczał jednak walk w kraju. Chciałbym mieć bardzo pracowity rok. W poprzednim stoczyłem pięć walk, więc w tym chciałbym również celować w tę liczbę, żeby w przyszłości spokojnie radzić sobie z takimi rywalami, jak Schmid.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.