Wygląda na to, że Wolny będzie znakomitym lotnikiem, jeżeli już nim nie jest. Ktoś, kto jak równy z równym walczy ze Stefanem Kraftem, kto bije wszystkich Norwegów, Marcusa Eisenbichlera, nie mówiąc o swoich rodakach, którzy mają za sobą loty bliskie 250 metrów, lub przekraczając tę granicę jak Kamil Stoch, zasługuje na szacunek. A przecież nie powiedział ostatniego słowa. Turniej Raw Air wprawdzie już się skończył, ale sezon jeszcze trwa. Zostały loty w Planicy, gdzie Wolny jest w stanie ustanawiać kolejne rekordy.

Szkoda tego podium, bo byłby dopiero czwartym Polakiem, po Staszku Bobaku, Adamie Małyszu i Kamilu Stochu, który w Vikersund na nim stanął w konkursie indywidualnym. Bobak w 1980 roku był drugi, Małysz w trzeci, a Stoch dwa lata temu pierwszy. Ale czwarte miejsce Wolnego, najlepszy wynik w karierze, też się liczy. I to bardzo. Cieszy, że obudził się Stoch, że Piotr Żyła pokazał, że wciąż potrafi latać daleko, to samo dotyczy Dawida Kubackiego.

Nie przysłania to jednak faktu, że konkurs kończący najlepiej opłacany i najbardziej morderczy turniej, jakim jest Raw Air, był fascynujący, trzymał w napięciu do ostatniej próby i miał innych bohaterów. Jeśli 19-letni Domen Prewc wygrywa zaledwie o 0,1 punktu z Ryoyu Kobayashim po dziesięciu dniach rywalizacji i szesnastu punktowanych seriach, musi być w tym jakaś magia. Przecież to zaledwie kilka centymetrów, kiedy obaj latali po 240 metrów.

Walka o główną wygraną (60 tysięcy euro) w Raw Air też była niesamowita. Najpierw prowadził Norweg Robert Johansson, ale nie trwało to długo. Pierwszy dogonił go i wyprzedził Kraft, później Kobayashi. Do ostatniego konkursu Kraft przystępował, mając 8,5 punktu przewagi nad Japończykiem, a po pierwszej serii zostało mu jeszcze 6,7 pkt. W przeliczeniu na metry – 5,5 m. Dużo i niedużo, ale w skokach liczą się jeszcze punkty za styl, rekompensaty za wiatr itd. Kraft kończył rywalizację pięknymi w Raw Air pięknymi i dalekimi lotami, ale Ryoyu Kobayashi nie pozostawał dłużny. Jego kontra w walce o wygraną była mistrzowska, skoczył 239 metrów i pokonał Krafta o 2,9 pkt.

Teraz Kobayashi jest też liderem w walce o małą Kryształową Kulę za loty, zajmując miejsce Stocha. Ma 16 pkt przewagi na Niemcem Markusem Eisenbichlerem i 20 pkt nad Stochem, polskim, trzykrotnym złotym medalistą olimpijskim.
Dużą Kryształową Kulę, za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, Japończyk zapewnił sobie już wcześniej. Wygrał też Turniej Czterech Skoczni i wszystkie cztery konkursy), turniej Willingen Five, teraz Raw Air. Została jeszcze Planica 7 na Letalnicy, na której wygrywał kiedyś Małysz, a ostatnio Stoch.

Być może Stoch się jeszcze poderwie do walki o Kryształową Kulę za loty. On albo Piotr Żyła (48 pkt straty) lub Dawid Kubacki (52 pkt), kto wie, może raz jeszcze mile zaskoczy nas Wolny, który jest w tej klasyfikacji 11 i traci do lidera 116 punktów.
Drugi w klasyfikacji generalnej PŚ Kraft powiększył przewagę nad trzecim Stochem do 66 punktów, ale nie wszystko jeszcze stracone, zostały dwa konkursy.

Największe szanse na sukces mamy w Pucharze Narodów. Polska zapewne nie da sobie odebrać zwycięstwa i wygra rywalizację drużynową, ale na mamucie nigdy nie wiadomo, nawet tak oswojonym, jak Letalnica, bo Niemcy też będą walczyć do końca.