Iwanow: Brzęczek reaguje. Milik w hierarchii wyżej od Piątka

Piłka nożna

Wszystko wskazuje na to, że z Austrią zagramy dwoma napastnikami. Tym drugim, obok Roberta Lewandowskiego, nie będzie jednak - Krzysztof Piątek. Jerzy Brzęczek postawi raczej na Arkadiusza Milika, który w ostatnich dniach radzi sobie lepiej od "Il Pistolero".

Jeżeli Tomasz Włodarczyk z „Przeglądu Sportowego” jest dobrze poinformowany – a sądzę, że jest – Jerzy Brzęczek odstąpi w czwartek od swej pierwotnej i głoszonej jeszcze jesienią idei. Gry na jednego napastnika. W domyśle – Roberta Lewandowskiego. I wesprze go nie klasycznymi skrzydłowymi, bez których podobno nasza kadra nie jest w stanie dobrze funkcjonować, ale osobą Arkadiusza Milika. Selekcjoner nie trzyma się uparcie swej wcześniejszej tezy. Reaguje na bieżąco na sytuację, w jakiej znajduje się jego kadra.

 

Współczesna piłka jest na tyle elastyczna, że napastnik Napoli w teorii mógłby pełnić rolę skrzydłowego, bo tak już ustawiał go Adam Nawałka. Ale wieczorem na stadionie Ernsta Happela napastnik Napoli powinien odtworzyć „zabójczy” dla rywali duet z „Lewym”, który tak dobrze funkcjonował przez blisko trzy lata.

 

Tym bardziej, że dziś Milik to już inny zawodnik niż kiedyś: typowy środkowy ataku, którego walory najlepiej widać w szesnastce przeciwnika. Wiele mówiło się ostatnio o fenomenie Krzysztofa Piątka, ale patrząc na ostatnie tygodnie to „Arkadiuszo” jest skuteczniejszy, a jego dwa otwierające wynik gole w 1/8 finału miały znaczący wpływ na awans zespołu Carli Ancelottiego do najlepszej ósemki Ligi Europy. Kosztem – nomen omen – Austriaków z Salzburga.

 

Przeciw Udinese w Serie A to również on wyciągnął zespół z opresji. Gdy przeciwnik doprowadził do wyrównania to właśnie Milik strzelił kluczową bramkę na 3-2. W rankingu aktualnej dyspozycji awansował więc wyżej niż Piątek. Zresztą, nie zapominajmy: jesienią w hierarchii napastników też zawsze był na pozycji numer dwa. A gdy w Guimaraes zabrakło Lewandowskiego udźwignął odpowiedzialność i zapewnił nam remis. A przez to i losowanie do eliminacji EURO z pierwszego koszyka.

 

Dzięki takiemu ustawieniu w tej samej roli co w Neapolu będzie mógł zagrać Piotr Zieliński. Schodzący do środka lewy pomocnik, coraz lepiej radzący sobie w defensywie, może być dużym wsparciem do grającego za nim prawonożnego Bartosza Bereszyńskiego. Stefana Lainera, który będzie sunął jak pociąg ekspresowy ich flanką „Zielu” już doskonale zna. Grali na „siebie” w Lidze Europy więc żadna dodatkowa odprawa w tym przypadku nie jest potrzebna. Zieliński poznał atuty i wady obrońcy RB w praktyce, na własnej skórze. O tym, że z Milikiem też może grać w ciemno, nie trzeba nikogo przekonywać.

 

A że poza Kamilem Grosickim żadnego gościa na gonitwy na skrzydło z gwarancją zaoferowania oczekiwanej jakości w tej chwili nie ma, to taki manewr może się obronić. Jakub Błaszczykowski, Damian Kądzior czy Przemysław Frankowski na swą szansę będą musieli poczekać. Tak jak Piątek. I dobrze. Mocna ławka jest nam równie potrzebna jak właściwie skonstruowana wyjściowa jedenastka.

 

WYNIKI I TABELE EL. EURO 2020

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze