W piątek Żyła stanął na podium Pucharu Świata po raz siódmy w tym sezonie. Po dwóch odległych skokach zawodnik z Wisły zajął trzecie miejsce. To właśnie na nim spoczywać będzie największa odpowiedzialność w sobotnim konkursie drużynowym w Planicy.
 
Przed rokiem reprezentacja Polski nie zmieściła się na podium, ulegając między innymi reprezentacji gospodarzy i zajmując czwarte miejsce. W tym sezonie będą jednymi z faworytów. W składzie Wolny, Stoch, Kubacki i Żyła wygrywali już w tym sezonie dwukrotnie: w Wiśle i Willingen.
 
Stefan Horngacher przyzwyczaił nas do tego, że jako ostatni wśród Polaków skacze najwyżej sklasyfikowany w "generalce" Stoch, jednak ubiegłoroczny zdobywca Kryształowej Kuli w ostatnich tygodniach obniżył loty i tym razem skakał będzie jako drugi. Austriacki trener zdecydował, że jako czwarty skakał będzie Żyła.
 
Horngacher nie był obecny na dekoracji po piątkowym konkursie, co momentalnie spotkało się ze spekulacjami ze strony mediów. Adam Małysz szybko jednak wyjaśnił całą sytuację. - Stefan był na odprawie przed sobotnim konkursem drużynowym, na które zawsze chodzi pierwszy trener - skomentował dyrektor sportowy PZN.