Hurkacz błysnął formą w ostatnich tygodniach, pokonując m.in. czwartego w światowym rankingu Dominica Thiema, choć później odpadł z Miami ze sklasyfikowanym o trzy pozycje niżej od siebie Feliksem Augerem-Aliassimem.

 

- W pojedynku z Austriakiem Hubert nie miał nic do stracenia, a przy okazji spotkania z młodszym o trzy lata Kanadyjczykiem to rywal był w takiej sytuacji. W tym drugim przypadku pojawia się podświadomie poczucie, że ten mecz musisz wygrać i zaczyna się trochę ostrożniej grać. A jak to się robi, to wszystko wygląda inaczej i myślę, że to było przyczyną porażki. Ale uważam, że "Hubi" i tak zaliczył świetny występ. Gdyby pojawiła się opcja, by zamienić kolejność, czyli Hubert wygrywa w drugiej rundzie z Augerem-Aliassimem, a potem przegrywa z Thiemem, to wolę ten wariant, który miał miejsce. Bo jednak pokonał zawodnika z samego topu, a o to chodzi - powiedział były olimpijczyk. 

 

Przed wrocławianinem teraz przygotowania do rywalizacji na nawierzchni ziemnej. "Mączka" nie kojarzy się raczej z sukcesami polskich singlistów, dlatego występ Hurkacza jest sporą zagadką. 

 

- Sam jestem ciekawy, jak mu pójdzie. Hubert wygrywał już na ziemi, np. triumfował w challengerze w Poznaniu. Uważam jednak, że może go trochę zwolnić ta nawierzchnia. Zastanawiam się, jak będzie grał z tymi najlepszymi na "cegle". Życzę mu, by trafiał na graczy jego pokroju, tj. lubiących grać na kortach twardych, a nie na takich typowych - jak my to mówimy - "ziemniaków". Nawet nie wiem, jaką ma receptę na tych drugich. Tu mogą się pojawić pewne problemy - dodał. 

 

- Widziałem jak trenuje, rozmawiałem z nim kilka razy. Wyniósł z domu ten spokój głowy. Wie, o co mu chodzi. Pamiętam rok temu, jak zapraszałem go na turniej do Sopotu, nie był tak wysoko notowany jak obecnie, ale powiedział, że nie będzie niczego obiecywać, bo chce poprawiać ranking i to mocno. To była deklaracja, że jest świadomy, iż gra na tyle dobrze, że jest w stanie osiągać fajne wyniki. To zrobiło na mnie wrażenie. Jest pewny siebie, ale nie w taki arogancki sposób. Wie, że jest dobrym sportowcem i że może być jeszcze lepszy. To ukierunkowany perfekcjonista, bardzo podobny typ zawodnika do Łukasza Kubota.W ostatnich tygodniach Hurkacz trzykrotnie pokonał zawodników z Top10 - stwierdził pięciokrotny uczestnik turnieju Masters.

 

Na stronie ATP jesienią porównywano go do Czecha Tomasa Berdycha. Ostatnio można przeczytać wypowiedzi ekspertów zauważających podobieństwa między Polakiem i Brytyjczykiem Andym Murrayem.

 

- Słyszałem o porównaniach do Murraya, ale uważam, że talent Huberta jest większy. Sukcesy Andy'ego były oparte na poruszaniu się po korcie i bieganiu. Hubert tego nie ma, ale posiada za to inne atuty. Nie pasuje mi on ani do Czecha, ani do Szkota, choć o wiele bardziej kierowałbym się w stronę Berdycha. Hurkacz jest wyjątkowy - i ze względu na swoją chłodną głowę na korcie, i styl. Jest wysoki, ale gra agresywnie oraz jednocześnie daleko za linią końcową. Nie wiem, do którego zawodnika go porównać. Jest po prostu sobą - zaznaczył Fyrstenberg.

 

Przed tym sezonem Hurkacz zdecydował się na zmianę bazy treningowej i przeniesienie jej do USA.

 

- To bardzo ważny ruch, trzeba to docenić. W tym wieku zmiana trenera i oderwanie od rodziny... Ciężko tak się wyrwać i wyjechać. To świadczy o jego odwadze. Bardzo się cieszę, że mu tak dobrze wyszło ostatnio, bo gdyby kilka tygodni z rzędu miał słabsze, to zacząłby się zastanawiać, czy dobrze zrobił, że tam trenuje i wybrał taką drogę. To jest najgorsze, co może być dla sportowca. A teraz on już wie, że poszedł w dobrym kierunku. W jego wieku osiągnąć to, co on, to jest wyjątkowe. Mężczyźni dojrzewają o wiele później niż kobiety, więc duży postęp w jego wykonaniu to naprawdę coś - dodał.

 

Najgłośniej obecnie w polskim tenisie jest 22-letnim o Hurkaczu i niespełna 18-letniej Idze Świątek.

 

- Oczywiście, rozgłos jest dobry, trzeba to wykorzystać choćby poprzez nawiązanie współpracy ze sponsorami, bo żeby być tenisistą potrzebne są pieniądze. Media też potrzebują takiego sukcesu po tym, jak zakończyła karierę Agnieszka Radwańska. Igę znam słabiej niż Huberta, ale też wiem, że sobie z tym poradzi. Mają ułożone w głowach. Gratulacje dla rodziców obojga, bo wynieśli to z domu. Im to zainteresowanie nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie. Lubią być z centrum uwagi, jak zauważyłem. Ważne, żeby dobrze podchodzili do meczów - nie oczekiwali zwycięstw, tylko robili swoje - zakończył.