W mediach społecznościowych pojawiła się informacja, jakoby Wisła Płock miałaby otrzymać korzyści finansowe za grę Recy w polskiej kadrze. Po piątym występie w reprezentacji Recy, jego aktualny klub Atalanta miałby przelać na konto drużyny z Płocka 500 tys. euro. Pikanterii dodaje fakt, że obrońca praktycznie nie gra w klubie, a jest systematycznie powoływany do drużyny trenera Jerzego Brzęczka.

W programie "Prawda Futbolu" do całej sytuacji odniósł się Roman Kołtoń. Dziennikarz Polsatu Sport przyznał, że nie wierzy w taką klauzulę. Co więcej, sądzi, że trener reprezentacji nigdy nie kierowałby się zapisami między klubami przy powołaniach kadry. Atalanta zatrudniła Recę na dłuższy okres, więc taka klauzula byłaby dla nich niekorzystna finansowo.

Reca podpisał z Atalantą czteroletni kontrakt, nie wierzę, że selekcjoner kierowałby się taką klauzulą. Brzęczek byłby szalony, gdyby wystawiał swojego piłkarza tylko ze względu na zapisy w kontrakcie między Płockiem, a Bergamo - powiedział Kołtoń.

Do sprawy odniósł się również Zbigniew Boniek. Prezes PZPN zaprzeczył tym doniesieniom, broniąc reprezentanta kraju. "Skąd w niektórych tyle jadu?" - spytał za pośrednictwem swojego Twittera.

Do sprawy odniosła się też Wisła Płock. Oto treść oświadczenia klubu: 

W odniesieniu do medialnego zamieszania wokół meczu Polska - Łotwa, Zarząd Wisły Płock informuje, że nie jest upoważniony do ujawniania szczegółów umów transferowych swoich zawodników. Stwierdzamy natomiast stanowczo, że Klub nie otrzymał i nie otrzyma od Atalanty Bergamo środków finansowych z tytułu występów Arkadiusza Recy w reprezentacji Polski. Obecne władze Wisły Płock nigdy w żaden sposób nie podejmowały działań wymuszających grę swoich obecnych lub byłych zawodników w jakichkolwiek reprezentacjach i nie wyobrażają sobie, aby mogło się to stać w przyszłości.

Rzekomym skandalem zajmowali się również w naszym pomeczowym studio eksperci Polsatu Sport. Ich wypowiedzi w załączonych materiałach wideo.