Skrzydłowy reprezentacji Polski w meczu z Łotwą (2:0) wszedł na boisko w końcówce i w swoim pierwszym kontakcie z piłką mógł, a nawet powinien strzelić gola. W 84. minucie przy stanie 1:0, Robert Lewandowski zdecydował się na odważną szarżę w pole karne rywali. Tam na podanie czekał Frankowski, który miał przed sobą pustą bramkę. Gracz Chicago Fire jednak nieczysto trafił w piłkę i zamiast skierować ją do siatki ustrzelił bramkarza Arki Gdynia - Pavelsa Steinbrosa.

 

Doświadczony golkiper końcami palców sparował piłkę na rzut rożny, po którym Jakub Błaszczykowski dośrodkował futbolówkę wprost na głowę Kamila Glika, który ustalił wynik niedzielnego starcia. Po golu stopera AS Monaco wychowankowi Lechii Gdańsk z pewnością spadł kamień z serca. Zapewne niespełna 24-letni skrzydłowy miał do siebie spore pretensje o tę sytuację.

 

Duża wpadka przytrafiła się również bramkarzowi Realu Madryt w meczu Belgia - Rosja (3:1). Courtois, który strzegł bramki gospodarzy, stracił piłkę we własnym polu karnym. Strata Belga była kosztowna w skutkach bowiem z zimną krwią wykorzystał to Denis Cheryshew, który doprowadził do remisu.

 

Jednak golkiperowi, który w maju skończy 27 lat oraz jego drużynie upiekło się za sprawą błysku Edena Hazarda. Gwiazda Chelsea skompletowała dublet i sprawia, że błąd Courtois zapewne zostanie puszczony w niepamięć.

 

Tyle szczęście nie miał golkiper reprezentacji Andory, który w jednej z akcji fatalnie skiksował. Gomez, bo o nim mowa, będąc za polem karnym źle obliczył tor lotu piłki i w nią nie trafił. Jego błąd błyskawicznie wykorzystał Armando Sadiku, który po przygodzie w Legii Warszawa oraz w Levante wrócił w styczniu do FC Lugano.

 

Kiksy pierwszego tygodnia eliminacji Euro 2020 do obejrzenia w załączonym materiale wideo.

 

WYNIKI I TABELE EL. EURO 2020