Malinowy sezon, czyli najwięksi przegrani PlusLigi

Siatkówka
Malinowy sezon, czyli najwięksi przegrani PlusLigi
fot. Cyfrasport

Rozpoczynająca się faza play off PlusLigi to czas walki o medale, czas w którym poznamy prawdziwych bohaterów obecnego sezonu ligi mistrzów świata i powoli będziemy szykować się do sezonu reprezentacyjnego, w którym głównym punktem będą kwalifikacje olimpijskie i mistrzostwa Europy. Już teraz możemy jednak wyłonić pierwszych przegranych obecnych rozgrywek.

W Hollywood przyznaje się coroczne "Maliny" dla najgorszych aktorów i za najsłabsze filmy. Choć przed nami jeszcze kilkanaście najważniejszych meczów, już teraz możemy wręczyć kilka "siatkarskich malin".

 

1. Stocznia Szczecin – to miał być projekt na lata i silny klub, który w dwa, trzy sezony powalczy o mistrzostwo Polski, a potem Ligę Mistrzów. Skończyło się na kompromitacji nie tylko zarządzających klubem, ale także włodarzy ligi oraz wizerunkowej wpadce całej krajowej siatkówki. Oby był to wystarczająco mocny sygnał ostrzegawczy dla obecnego prezesa PlusLigi.

 

2. Asseco Resovia Rzeszów – ekipa z Podkarpacia była jednym z pretendentów do walki o medale. Choć za nią był trudny sezon, to jednak skład który zebrano na Podpromiu nie zapowiadał porażki. Już czwarte miejsce w 2017 roku i szóste w 2018 były nazywane klęską, więc tym bardziej za taką należy uznać teraz brak awansu do czołowej szóstki i brak nawet szans walki o medale.

 

3. Ferdinando de Giorgi – jeszcze niedawno był jednym z najbardziej cenionych trenerów w kraju nad Wisłą. Wywalczył dwa mistrzostwa Polski i został selekcjonerem naszej reprezentacji. W ciągu kilku miesięcy zniechęcił jednak do siebie całe środowisko siatkarskie w kraju podwójnych mistrzów świata. Najpierw nieudaną przygodą z narodową kadrą, a później ucieczką z Jastrzębia Zdroju w trakcie rozgrywek. Ciekaw jestem, czy ktoś jeszcze odważy się zatrudnić Włocha w klubie PlusLigi?

 

4. MKS Będzin – tylko 9 punktów i dwie wygrane w fazie zasadniczej to sportowa kompromitacja. Nie do końca zawodników, ale jednak całego klubu. W niedawnym układzie klub ten powinien zostać relegowany z ligi. W obecnym, dostanie jeszcze jedną szansę, ale trener Jakub Bednaruk ma nad czym popracować w kolejnych rozgrywkach. Zespół czeka spora przebudowa.

 

5. Indykpol AZS Olsztyn i Trefl Gdańsk – w poprzednim sezonie obie ekipy walczyły o brązowe medale. Zwyciężyła drużyna Andrei Anastasiego, która wywalczyła rok temu także Puchar Polski. Teraz zespoły staną do bojów o 9. miejsce w PlusLidze. Trener Anastasi zapowiedział w trakcie rozgrywek, że ma zawodników na 10. miejsce i słowa dotrzymuje. A szkoda, bo Liga Mistrzów pokazała, że zwłaszcza gdańszczanie mogą i powinni grać o wyższe cele. Ale i olsztynian stać było na kilka punktów więcej.

 

6. Zmiany trenerów – cztery w trakcie trwania rozgrywek i zapowiedź kolejnych już po zakończeniu sezonu. Niby to część tej pracy i nic nowego w sporcie, a jednak liczba roszad trochę zaskakuje. Osiem lub dziewięć z 13 klubów w przyszłym sezonie będzie miało nowych szkoleniowców. To prawdziwe trzęsienie ziemi. Z drugiej strony na tym zamieszaniu skorzystać mogą krajowi trenerzy, bowiem sporo klubów postawi w nowych rozgrywkach na rodzimych szkoleniowców.

 

Na "siatkarskie Oskary" jeszcze przyjdzie czas. Po zakończeniu sezonu przybędzie pewnie również rozczarowań, ale przyćmione one zostaną przez prawdziwych bohaterów obecnych rozgrywek.

Marcin Lepa, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze