Wielokrotnie na Polsatsport.pl pisaliśmy o sytuacji częstochowskiego AZS-u. Niestety, z każdą kolejną informacją jest o wiele gorzej. Niedawno rozpętała się medialna burza, w której główne role odegrali prezes klubu, Kamil Filipski oraz były szkoleniowiec zespołu, Krzysztof Stelmach, który w sezonie 2017/2018 doprowadził biało-zielonych do triumfu na zapleczu PlusLigi. Kością niezgody pomiędzy zainteresowanymi stronami był właśnie ów sezon i spłata zaległości wobec trenera. Okazuje się bowiem, że klub spłacił zobowiązania, ale dopiero po interwencji komornika.

 

- Czekałem na pieniądze od grudnia 2017 roku. Powiedziałem, że AZS Częstochowa zalega mi osiem wypłat. To nieprawda, ale to jest wyłącznie przejęzyczenie, bo AZS zalegał mi sześć wypłat plus jedną premię za wygranie pierwszej ligi. Była to równowartość jednej wypłaty, czyli AZS zalegał mi siedem wypłat. Pan Filipski straszy mnie sądem, zabraniem licencji. Ja tylko żałuję, że kibice siatkówki w całej Polsce słyszeli tylko wypowiedzi zawodników z tamtego sezonu. Chciałbym, żeby wypowiedzieli się zawodnicy i trenerzy z tego sezonu. Bo pan Filipski mówił coś o "prawdzie", "sumienności", "rzetelności", "dotrzymywaniu umów". Życzyłbym sobie, żeby sympatycy siatkówki sami sobie odpowiedzieli, która strona jest bliższa tym wartościom - powiedział Stelmach w rozmowie z Radio FON.

 

W sieci krążą zdjęcia, na których widać zdobyte przez akademików trofeum Puchar Challenge zajęte przez komornika. Skąd wzięły się tak wysokie długi częstochowskiego klubu? Problemy finansowe rzekomo są spowodowane długami poprzedniej spółki, która zarządzała klubem. Chodzi m.in. o pożyczkę z banku, którą należy spłacić.

 

Jako kibic czuję złość, jako dziennikarz i mieszkaniec tego miasta ogromny wstyd. AZS to jedna z ikon Częstochowy, która na naszych oczach jest opluwana, deptana i niszczona. Na te puchary pracowało wiele pokoleń zawodników, trenerów, działaczy, były niezapomnianymi chwilami dla rzeszy kibiców. Dziś z powodu tragicznego prowadzenia klubu przez prezesa, który objął klub po spadku z PlusLigi są zabezpieczone przez komornika. To jest symboliczny koniec tego AZS-u. Osobiście nie wierzę, aby zawodnicy kiedykolwiek odzyskali swoje pieniądze. Być może nie doszłoby do takiej sytuacji, gdyby w klubach sportowych prezesi odpowiadali własnym majątkiem. Przyznanie licencji na kolejne rozgrywki przez PZPS będzie większym skandalem niż to co stało się w tym za sprawą Stoczni Szczecin. Prezesi Filipski i Czaja przejmując klub powiedzieli publicznie, że przejmują go bez zadłużenia. Jeśli tak było to okazali się być tymi, którzy zniweczyli kilka dekad pięknej historii - powiedział Mariusz Rajek, dziennikarz Radio FON będący blisko klubu.

 

Co na to prezes Filipski? Niestety, nie udało nam się z nim skontaktować.

 

 

 

AZS Częstochowa to jeden z najbardziej utytułowanych polskich klubów siatkarskich, który w swojej historii, oprócz wspomnianego Pucharu Challenge, wywalczył sześć mistrzostw Polski, sześć wicemistrzostw, cztery brązowe medale oraz Superpuchar i dwa Puchary Polski. Do tego należy dodać brązowy medal w Pucharze CEV (wówczas Puchar Top Teams Cup). Przez ponad dwie dekady częstochowianie reprezentowali Polskę w europejskich pucharach. Przed sezonem 2017/2018 opuścili po trzydziestu latach PlusLigę. Pierwszy sezon na zapleczu okazał się udany, ale "tylko" pod względem sportowym, ponieważ drużyna wygrała pierwszoligowe zmagania, ale przegrała w barażach z Chemikiem Bydgoszcz. W tym sezonie AZS z ledwością uniknął spadku do drugiej ligi, wygrywając baraże z Mickiewiczem Kluczbork.

 

WYNIKI I TERMINARZ PIERWSZEJ LIGI SIATKARZY