- Po długiej rehabilitacji jestem już w pełni gotowy do gry, mam nadzieję wywalczyć miejsce w podstawowym składzie już w piątek w meczu przeciwko lubińskiemu Zagłębiu. Czuję ogromny głód grania i oczywiście chęć pomocy drużynie – powiedział na przedmeczowej konferencji zawodnik Wisły.

 

We wrześniu, podczas sparingu z Arką Gdynia w Gniewinie, 25-letni ofensywny pomocnik Wisły nabawił się urazu kolana. Po badaniach okazało się, że zerwał więzadło krzyżowe przednie w prawej nodze i czeka go kilka miesięcy przerwy w grze. Wraca do drużyny po pół roku rehabilitacji, w momencie kiedy płocki zespół walczy o utrzymanie, zajmując przedostatnie miejsce w tabeli.

 

- Nie spodziewałem się, chyba nikt się nie spodziewał, że kilka kolejek przed końcem rozgrywek Wisła będzie zajmowała przedostatnie miejsce. Ale takie jest życie, musimy umieć radzić sobie w takich trudnych sytuacjach. Zapewniam, że mamy plan i bardzo dobrą drużynę. Trzeba tylko zdobyć odpowiednią ilość punktów, by wywalczyć utrzymanie – tłumaczył Szwoch.

 

Zawodnik zapewnił, że jest w pełni sił, przeszedł długą rehabilitację, trenuje od kilku tygodni na pełnych obciążeniach.

 

- Czuję się bardzo dobrze, a głód grania i chęć pomocy drużynie jest też bardzo duży. Przygotowywałem się długo do wyjścia na boisko, nie wyobrażam sobie, żebym nie był przygotowany na sto procent. Jestem gotowy, nie straciłem tego czasu – stwierdził zawodnik.

 

Drużyna zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli, ale do końca rozgrywek jest 11 serii i do zdobycia 33 punkty. Wszystko jest zatem możliwe. Pytanie tylko, czy piłkarze wierzą w utrzymanie i jaka jest atmosfera w szatni.

 

- Oczywiście dobrze wiemy, w jakim jesteśmy miejscu, a to udziela się zawodnikom. Na pewno nie śmiejemy się po treningach, nie gra głośno muzyka, a taka jest atmosfera, gdy drużyna ma spokojne miejsce w tabeli. Ale nie robimy też pogrzebu w szatni, nasza sytuacja nie jest taka zła, żeby się załamywać. Mamy świadomość, że czeka nas bardzo trudna walka o utrzymanie, nie uciekamy w rozmowach od tego tematu – tłumaczył pomocnik Wisły.

 

O trudnej sytuacji Wisły w tabeli mówił też trener drużyny Kibu Vicuna.

 

- Do końca rozgrywek pozostało jeszcze 11 kolejek. Jesteśmy skoncentrowani na najbliższym meczu, będziemy walczyć o trzy punkty. Mieliśmy dwutygodniową przerwę, mam nadzieję, że dobrze się przygotowaliśmy do meczu z Zagłębiem. Pracujemy ciężko, a rywal jest trudnym przeciwnikiem. Gra bardzo dobrze z kontry, ma szybkich pomocników, mamy tę drużynę rozpracowaną. Grają dobrze atak pozycyjny, a my zrobimy wszystko, żeby im przeszkodzić w rozgrywaniu piłki – zapowiedział.

 

Od czwartku szkoleniowiec ma już do dyspozycji wszystkich piłkarzy z wyjątkiem Bartłomieja Sielewskiego.

 

- Wrócili ze zgrupowań kadrowych: Giorgi Meberaszwili, Justinas Marazas i Oskar Zawada, po wyleczeniu kontuzji gotowi do gry są: Ricardinho, Karol Angielski, Grzegorz Kuświk. Na nic nie narzeka Thomas Dahne, który w meczu z Lechią Gdańsk z powodu urazu musiał opuścić boisko. Po czwartkowym treningu będzie znany skład na piątkowy mecz – zakończył trener Vicuna.

 

Mecz Wisła Płock – Zagłębie Lubin zainauguruje 27. kolejkę ekstraklasy. Zawodnicy wybiegną na boisko w piątek o godz. 18.00.