MLS: Tytoń wraca do zdrowia. Ale czy do składu?

Piłka nożna
MLS: Tytoń wraca do zdrowia. Ale czy do składu?
fot. Katarzyna Plewczyńska, Cyfrasport
Tytoń na ławce rezerwowych... Pora się przyzwyczajać?

Gdy niespełna miesiąc temu startował nowy sezon amerykańskiej MLS było jasne, że jedną z głównych postaci beniaminka z Cincinnati będzie Przemysław Tytoń. Cztery tygodnie później zasadne staje się pytanie, czy były bramkarz reprezentacji Polski nadal jest numerem jeden w klubie z Ohio.

Przed debiutem w amerykańskiej lidze Przemysław Tytoń z entuzjazmem opowiadał o przenosinach za ocean. - Oprócz trenera Alana Kocha dzwonili do mnie też jego asystent i szkoleniowiec bramkarzy. Doszło nawet do naszego spotkania w Polsce. Rozmawialiśmy o nowym projekcie i mojej w nim roli - opowiadał w jednym z wywiadów były bramkarz między innymi PSV Eindhoven, VfB Stuttgart i Deportivo La Coruna.

 

Pierwszy występ w MLS udał się czternastokrotnemu reprezentantowi Polski średnio. W Seattle na dziesięć strzałów Tytoń przepuścił cztery i Sounders pokonali Cincinnati 4:1. A później było tylko gorzej. Tytoniowi przyplątała się kontuzja ścięgna i do bramki wskoczył rezerwowy Spencer Richey. W debiucie w Atlancie puścił gola w piątej minucie i... to tyle. Przez kolejne cztery i pół godziny nie dał się pokonać ani razu. W tym czasie drużyna trenera Kocha uratowała remis w meczu z Atlanta United i ograła do zera Portland Timbers oraz New England Revolution.

 

Również dzięki świetnej postawie konkurenta Tytonia, FC Cincinnati zapisuje się w historii MLS. Siedem punktów w czterech kolejkach to drugi wynik w dziejach zawodowej ligi, jeśli chodzi o debiutantów. Lepiej przygodę z MLS rozpoczynali tylko Seattle Sounders (dziewięć punktów w pierwszych czterech kolejkach sezonu 2009).

 

"Jakby początek sezonu w wykonaniu FC Cincinnati dostarczał mało emocji, to dochodzi teraz pojedynek o miejsce w bramce. Kibice zadają sobie pytanie, co wyniknie z rywalizacji dwóch bramkarzy, którzy zasługują na pierwszy skład" - czytamy w artykule na oficjalnej stronie MLS.

 

Tytoń, który strzegł polskiej bramki na EURO 2012, wrócił do zdrowia i regularnych treningów z zespołem. Ale czy wróci również do podstawowego składu?

 

- Drużyna spisuje się dobrze, ja też. Mam nadzieję, że będę grał nadal - nie kryje Spencer Richey. Tytoń sięga z kolei wyżyn dyplomacji. - Uważam, że Spencer radzi sobie dobrze, tak jak cały zespół. Wszyscy ciężko pracują na treningach, a zwłaszcza Spencer. Mam nadzieję, że już wkrótce będę mógł im pomóc - mówi Tytoń we wspomnianym artykule.

 

A co na to wszystko trener Alan Koch? - Nie wyobrażam sobie, że ktoś się obraża, bo gra kolega, a nie on. Na treningi przychodzisz, żeby ciężko pracować i udowodnić, że zasługujesz na grę. Konkurencja w zespole jest konieczna jeśli chcemy odnieść sukces w tej lidze. Do tej pory widzę w zespole zdrową rywalizację i mam nadzieję, że tak zostanie - jasno stawia sprawę szkoleniowiec drużyny z Ohio.

 

Czy trzema udanymi występami Spencer Richey wywrócił klubową hierarchię bramkarzy? Czy były reprezentant Polski będzie musiał pogodzić się z rolą zmiennika młodszego o pięć lat i dużo mniej doświadczonego kolegi? Pierwsze odpowiedzi już w najbliższą niedzielę, kiedy FC Cincinnati podejmuje ekipę Philadelphia Union.

 

Na sportowych antenach Polsatu w najbliższy weekend pokażemy na żywo dwa mecze MLS.

Chicago Fire - New York Red Bulls, sobota, 18.00, Polsat Sport News
LA Galaxy - Portland Timbers, noc niedziela/poniedziałek, 02.50, Polsat Sport

 

A we wtorek 2 kwietnia od godziny 20.30 Magazyn MLS na antenie Polsat Sport Extra.

Szymon Rojek, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze