Po raz ostatni w błękitnej koszulce Albicelestes Messi wystąpił w 1/8 finału mistrzostw świata przeciwko Francji (3:4). Selekcjoner Lionel Scaloni przekazał swojemu kapitanowi, żeby ten wziął sobie trochę wolnego.

Messi wrócił do reprezentacji po ośmiu miesiącach nieobecności, założył opaskę kapitańską i zagrał 90 minut w towarzyskim spotkaniu z Wenezuelą (3:1). W drugim ze spotkań kontrolnych nie wystąpił ze względu na uraz (przeciwko Maroko).

- Bardzo chciałbym wygrać coś z drużyną narodową, występować z nią na wielkich turniejach - mówił Messi.

Powrót do reprezentacji piłkarza w tak kosmicznej formie (39 bramek i 21 asyst w 37 występach dla FC Barcelona) powinien spotkać się z wiwatem fanów, jednak w Argentynie sprawy mają się nieco inaczej. Kibice często mają za złe pięciokrotnemu zdobywcy Złotej Piłki, że ten nie potrafi wcielić się w rolę absolutnego lidera Albicelestes i pomóc zespołowi w zdobyciu trofeum.

- Część osób krytykowała moją decyzję o powrocie do kadry. Mój sześcioletni syn spytał: czemu Argentyńczycy cię tak krzyżują? Wytłumaczyłem mu, że tylko mała grupa. Po prostu chciałem wrócić i nie muszę nikomu nic udowadniać - powiedział dla "Club 947" Messi.