Były selekcjoner reprezentacji Polski w niedzielę, zaledwie po czterech miesiącach pracy i 11 ligowych meczach, został zwolniony w funkcji szkoleniowca "Kolejorza". Klub ze stolicy Wielkopolski po remisie w Kielcach z Koroną (0:0), po raz pierwszy w tym sezonie "wylądował" w grupie spadkowej, czyli dolnej ósemce tabeli. Zdaniem Rzepki, który trzykrotnie zdobywał mistrzostwo Polski z Lechem, dymisja Nawałki jest jak najbardziej uzasadniona. - Jak większość kibiców, jestem rozczarowany Lechem, dawno nie czułem takiego zniechęcenia oglądając mecze tej drużyny. Dlatego coś trzeba było zmienić - stwierdził Rzepka.

 

15-krotny reprezentant Polski przyznał, że z przyjściem Nawałki wiązał spore nadzieje, ale lechici pod jego wodzą zaczęli grać jeszcze gorzej. - Źle się dzieje z tą drużyną, nie ma kolektywu, nie ma żadnej myśli. Nie widziałem nawet światełka w tunelu, żeby mogło się coś na lepsze zmienić. Za ostatnie wyniki nie winię tylko trenera, ale to szkoleniowiec firmuje to swoim nazwiskiem, ma tę władzę, ustawia zespół i odpowiada ze jego przygotowanie. Nic nie działało w tej drużynie, zawodnicy Lecha biegali mniej niż przeciwnicy, nie widziałem zaangażowania, wspaniałych akcji. Jak pokazują statystki, Lech niemal zawsze mniej biega niż przeciwnik. W ostatnim meczu z Koroną oddał dwa strzały, ale ja ich nawet nie widziałem - ocenił.

 

Rzepka uważa, że "Kolejorz" wciąż ma potencjał i piłkarzy, którzy są w stanie walczyć o czołowe lokaty w lidze. Jako przykład podał Portugalczyków Joao Amarala i Pedro Tibę, którzy jego zdaniem, nie prezentują swoich umiejętności. - Podobało mi się, że latem Lech dokonał kilku, ale konkretnych transferów - właśnie m.in. sprowadzono Tibę i Amarala. Tymczasem oni zupełnie nie grają tak jak na początku sezonu. Nie zostali odpowiednio wkomponowani w ten zespół - powiedział.

 

Były piłkarz Lech skrytykował też Nawałkę za to, w jaki sposób potraktował pomocnika Kamila Jóźwiaka. Reprezentant młodzieżówki w Legnicy w spotkaniu z Miedzią (2:3) został zmieniony jeszcze przed przerwą, a w kolejnym pojedynku przeciwko Górnikowi Zabrze nie pojawił się w kadrze meczowej. - Przed meczem z Miedzią zagrał dobre spotkanie z Arką Gdynia. Przytrafił mu się słabszy mecz, zanotował dwie-trzy straty i został zmieniony w pierwszej połowie. Jóźwiakowi nigdy nie można było odmówić zaangażowania, zostawiał +serducho+ na boisko, a dostaje karę i siedzi na trybunach w następnym meczu. Nie można tak postępować z młodym piłkarzem. Gdyby jeszcze był to starszy zawodnik, to nie byłoby tematu. Ale moim zdaniem, to jest dołowanie piłkarza - skomentował.

 

Rzepka uważa, że zwolnienie Nenada Bjelicy w maju ubiegłego roku było błędem. Jak dodał, to właśnie pod wodzą chorwackiego szkoleniowca Lech grał najładniejszą piłkę w ekstraklasie. - Od początku byłem zwolennikiem Bjelicy i ciągle powtarzałem, że jeszcze będziemy za nim tęsknić. To był trener, który potrafił zmobilizować, ale też wymagał zaangażowania. Dlatego nie miał kłopotu z pozbyciem się tak dobrze wyszkolonego technicznie piłkarza jakim jest Szymon Pawłowski, gdyż on nie nadawał się do pressingu. Gdy na bokach grali Robert Gumny, Maciej Makuszewski, Wołodymyr Kostewycz i Darko Jevtic, to przyjemnie było patrzeć. Oczywiście, coś złego wydarzyło się w rundzie finałowej w ubiegłym sezonie, może był jakiś mentalny kłopot. Ale uważam, że to nie był powód, by zwalniać Bjelicę - podkreślił.

 

Były lechita uważa, że nowy szkoleniowiec "Kolejorza" Dariusz Żuraw ma szansę wyprowadzić drużynę na prostą. - Nie oczekuję rewolucji, ale raczej spokojnej pracy. Musi scalić drużynę, zmobilizować zawodników, żeby zostawili zdrowie. Umiejętności i potencjał wciąż są w drużynie. Niech uwierzą, że potrafią grać w piłkę. Musi przywrócić chłopakom radość z gry, bo to jest najważniejsze. Jednego jestem pewien, ta drużyna gorzej grać nie będzie. Cel w tej chwili jest jeden - zakwalifikować się do grupy mistrzowskiej - podsumował Rzepka.

 

WYNIKI I TABELA LOTTO EKSTRAKLASY