Smokowski: Władze Lecha Poznań wykazały się dyletanctwem

Piłka nożna

Zwolnienie Adama Nawałki z funkcji trenera piłkarzy Lecha Poznań budzi mieszane uczucia. Jedni oceniają to jako dobry ruch, bo "nie było nawet światełka w tunelu", inni twierdzą, że poznańscy działacze kolejny raz cierpliwość stracili zbyt wcześnie. Komentator Polsatu Sport Tomasz Smokowski uważa, że zatrudniając byłego selekcjonera, poznaniacy powinni wiedzieć, na jaki styl pracy się decydują. - Nawałkę bierzesz takim, jaki jest. Albo wcale - powiedział Smokowski.

Wojtek Łasicki: Zwolnienie Adama Nawałki z funkcji trenera piłkarzy Lecha Poznań jest sporym zaskoczeniem. Klub walczył przecież o to, by go zatrudnić. Padały zapewnienia, że to trener na lata. Tymczasem bardzo szybko zabrakło cierpliwości.

 

Tomasz Smokowski: Ewidentnie. Jeżeli ktoś, kto zatrudnia Nawałkę, nie zdaje sobie sprawy z tego, jakim jest on człowiekiem, jakie ma metody pracy, jakim jest pracoholikiem, a kim nigdy nie będzie, z tego, że Nawałka nie da się "lepić" na modłę ludzi, którzy stoją nad nim, to taki ktoś wykazuje się wielkim dyletanctwem. To znaczy, że nie interesuje się naszą piłką. Nawałka nie robił nic, z czego nie byłby znany w reprezentacji Polski. Nie mówię, że to się musi wszystkim podobać, bo Nawałka potrafi być człowiekiem trudnym w tym swoim dążeniu do perfekcjonizmu ponad miarę. Bo to czasami jest ponad miarę. On nie jest typem człowieka, który łatwo da się przekonać do czegoś, do czego sam nie jest święcie przekonany. I to jest jedna prawda. Druga jest taka, że Nawałka nikogo nie udawał. Nie zmienił się w stosunku do tego, kim był w ostatnich latach. I tutaj wskazuję palcem na panów Klimczaka, Rutkowskiego i Rząsę, którzy źle ocenili potrzeby klubu. Ta dymisja i to, co się dzieje w Lechu, bezpośrednio obciąża ich.

 

Nawałka przyszedł do Lecha w trudnym momencie. Sezon może nie był jeszcze zupełnie przegrany, ale wiadomo już było, że zespół nie będzie grać o najwyższe cele. Mówiono, że trener ma wolną rękę, a dopiero w przyszłym sezonie Lech ma grać tak, jak wszyscy w Poznaniu sobie życzą. Tymczasem okazało się, że to były słowa rzucane na wiatr.

 

Musimy brać pod uwagę także to, w jaki sposób został skonstruowany kontrakt z Nawałką. To trener chciał, żeby pierwsza weryfikacja nastąpiła po pół roku pracy. On cały czas tęsknym okiem spogląda w kierunku pracy za granicą i chciał sobie dać sześć miesięcy, by zobaczyć, co się stanie po sezonie, czy otworzy się dla niego okienko transferowe na podjęcie wyzwania na przykład w Azji. Jak się okazało to Lech wykorzystał teraz to okienko, nawet nie czekając na pierwszy dzień kwietnia tylko jeszcze w marcu, żeby nie musieć płacić kolejnej miesięcznej pensji. Nawałka lubi mieć swoje zdanie, to przesądziło jego los. Kiedy wskazano kilkunastu zawodników, którzy pożegnają się z Lechem, Nawałka konsekwentnie robił to, na co miał ochotę. Choćby w meczu z Koroną. W linii pomocy pojawił się wtedy Mihai Radut, czyli ktoś, kto w ostatnich miesiącach nie mieścił się w składzie. Nawet na ławce rezerwowych. To jeden z tych piłkarzy, którzy latem odejdą. I co się dzieje? Nawałka wstawia go do wyjściowej jedenastki. To wygląda mi na pójście na otwarte zderzenie z władzami klubu, pokazanie, że ja wiem swoje. Być może Nawałka powinien być człowiekiem większego konsensusu, ale nie jest. To było wiadome, że on się raczej nie zmieni. Dla niektórych może być to trudne, ale taki jest Nawałka. Albo się go kupuje z całym dobrodziejstwem inwentarza, albo się go nie zatrudnia.

 

Był taki czas, gdy chciano Nawałce stawiać pomniki. Sprawiła do świetna gra reprezentacji w eliminacjach Euro 2016, na samych mistrzostwach oraz w eliminacjach mistrzostw świata. W Rosji było już jednak źle, później dłuższy czas bez pracy, teraz niepowodzenie w Lechu. Na tym niepostawionym jeszcze pomniku pojawia się ogromna rysa. Może trener sam sobie szkodzi taką postawą?

 

Trenerzy sami mówią, że łączy ich to, że kiedyś zostaną zwolnieni. Bo to nie jest praca, w której odnosi się same sukcesy. Tak się nie da. Ale będąc np. Guardiolą, Ancelottim czy Mourinho, ma się do dyspozycji dużo lepszych piłkarzy, świadomych celów, natomiast, gdy pracuje się z "ograniczonym materiałem ludzkim", to noga zawsze się powinie. Nie ma siły. Nawałka na pewno już nie jest na takiej "górce" jak jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Jeżeli uda mu się znaleźć kolejną pracę, tu czy tam, to prawdopodobnie będzie to praca na zupełnie innych warunkach finansowych niż w 2016 roku po mistrzostwach Europy.

 

WYNIKI I TABELA LOTTO EKSTRAKLASY

WŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze