Nawałka stracił pracę w Lechu po wyjazdowym remisie z Koroną Kielce (0:0). Jak zauważył były napastnik reprezentacji Polski, styl prezentowany przez zespół z Poznania był daleki od zadowalającego. - Adam Nawałka miał być trenerem na długie lata. Miał stworzyć nowy Lech Poznań, zdobyć mistrzostwo i awansować do Ligi Mistrzów, a po czterech miesiącach został zwolniony. Wydaje się, że włodarze Lecha podjęli właściwą decyzję. Poziom gry poznańskiej lokomotywy był naprawdę słaby. Ostatnie spotkanie z Koroną Kielce, które miało być ostatnią szansą trenera, było najgorszym meczem tej drużyny od niepamiętnych czasów - stwierdził Wichniarek w swoim cyklu "Piłkarskie espresso Wichniara".

 

Były piłkarz Lecha Poznań zastanawiał się, czy długa przerwa od trenowania na poziomie klubowym nie sprawiła, że Nawałka niejako wypadł z ligowego obiegu. - Pytanie, czy trener Nawałka będąc tak długo selekcjonerem reprezentacji Polski, nie stracił kontaktu z ligową rzeczywistością - czy to go nie przerosło. Tak długo negocjował kontrakty dla siebie i swojego sztabu szkoleniowego, że moim zdaniem miał czas na to, żeby zapoznać się z materiałem ludzkim, który będzie trenował. Jak się okazuje, metody  które były słuszne w reprezentacji Polski, nie przełożyły się na właściwe metody w Lechu - dodał ekspert Polsatu Sport.

 

Nawałka prowadził Lecha Poznań w 11 ligowych meczach. Pięć z tych spotkań zakończyło się wygranymi Kolejorza, jeden mecz remisem, a aż pięciokrotnie drużyna prowadzona przez 61-latka przegrywała. Wichniarek zastanawiał się, co dalej z karierą doświadczonego szkoleniowca. - Pytanie, czy Nawałka jest w stanie podnieść się po tym nokaucie, bo na pewno zabolało go to bardzo mocno. Być może trzeba było mu dać trochę więcej czasu? - zauważył.

 

Na koniec Wichniarek stwierdził, że co prawda komentuje tę sprawę w prima aprilis, ale być może zwolnienie Nawałki będzie szansą dla... Legii Warszawa. Po wysokiej porażce z Wisłą Kraków (0:4), niepewna wydaje się być posada szkoleniowca Wojskowych, Ricardo Sa Pinto, a jak wiadomo kilka miesięcy temu szefowie stołecznego klubu sondowali możliwość sprowadzenia Nawałki. - Może Dariusz Mioduski zwolni Sa Pinto, który nie robi furory w Legii Warszawa i zatrudni byłego selekcjonera? Kto wie! - zakończył Wichniarek.