W pierwszym starciu obu ekip Sandecja wygrała na własnym boisku 2:0. Przyjezdni po kilku meczach bez wygranej, w poprzedniej kolejce pokonali Wartę Poznań 2:1. Gospodarze również przerwali złą passę (jeden punkt w dwóch meczach), zwyciężając Wigry Suwałki 1:0. W klasyfikacji punktowej zarówno Stal oraz Sandecja próbują dogonić ŁKS Łódź, mając odpowiednio pięć oraz sześć oczek straty przed bezpośrednim starciem. To podkreślało wagę środowego widowiska.

 

- Pierwsza połowa do zapomnienia - przyznał komentujący to spotkanie wraz z Grzegorzem Lato Marcin Feddek. Faktycznie, gdyby nie końcówka, w której obie ekipy stworzyły sobie po jednej znakomitej okazji, wówczas kibice nie oglądaliby żadnych klarownych sytuacji. Nie brakowało strzałów na bramkę, lecz w żaden sposób nie mogły one zaskoczyć bramkarzy.

 

Jako pierwsi do siatki mogli trafić gospodarze. W 32. minucie piłka przypadkowo odbiła się od nogi Bartosza Nowaka. Dopadł do niej Grzegorz Tomasiewicz, który znalazł się sam na sam z Markiem Koziołem, ale przegrał ten pojedynek.

 

W 40. minucie odpowiedzieli goście. W znakomitej sytuacji znalazł się Mateusz Klichowicz, któremu wyłożono futbolówkę tuż przed polem karnym. Ten oddał techniczny strzał wewnętrzną częścią stopy, ale piłka powędrowała nad poprzeczką.

 

- Wiadomo jaką wagę ma ten mecz. W takich spotkaniach gra się zazwyczaj do jednej bramki. Wydaje nam się, że gramy konkretniej. Mam nadzieję, że przełożymy to na gola - przyznał w przerwie golkiper Stali, Seweryn Kiełpin.

 

Taki scenariusz mógł zostać zrealizowany w 64. minucie, w której kapitalną akcję przeprowadził Leandro. Brazylijczyk znakomicie dośrodkował w pole karne, wprost na głowę nadbiegającego Tomasiewicza. Filigranowy piłkarz mieleckiego zespołu nie był w stanie jednak skierować piłki w światło bramki.

 

Niespełna dziesięć minut później zawodnicy z Nowego Sącza mieli kolejną szansę. Dośrodkowanie w pole karne na strzał głową zamienił Damian Chmiel, lecz uderzenie było niecelne.

 

W ostatnich minutach obraz gry nie uległ zmianie. Minimalna przewaga należała do miejscowych, ale ich akcje były zbyt wolne, niedokładne i przewidywalne. Mimo to, w 89. minucie bohaterem meczu mógł zostać Josip Solijć. Piłkarz Stali oddał strzał z tzw. "szpica", ale piłka powędrowała obok słupka.

 

Zbyt późny zryw mielczan sprawił, że kibice na stadionie oraz przed telewizorami nie doczekali się trafień. To idealny wynik dla wicelidera z Łodzi, który wygrał na wyjeździe z Bytovią Bytów 2:0 i powiększył przewagę nad grupą pościgową.

 

Stal Mielec - Sandecja Nowy Sącz 0:0

 

Stal Mielec: Seweryn Kiełpin - Mateusz Spychała, Jonathan de Amo, Martin Dobrotka, Leandro (73. Krystian Getinger) - Grzegorz Tomasiewicz, Marcel Gąsior (63. Łukasz Wroński), Josip Soljić, Bartosz Nowak, Łukasz Janoszka - Andreja Prokić (81. Denis Gojko)

 

Sandecja Nowy Sącz: Marek Kozioł - Adrian Basta, Michal Piter-Bucko, Marcin Flis - Damian Chmiel, Radosław Kanach, Bartłomiej Kasprzak, Dominik Kun - Kamil Ogorzały (67. Dawid Flaszka), Mariusz Gabrych (90. Grzegorz Baran), Mateusz Klichowicz (73. Bartłomiej Dudzic)

 

Żółte kartki: Solijć - Gabrych

 

WYNIKI I TABELA FORTUNA 1 LIGI