Decyzja Radwańskiej o rozbracie z tenisem wpłynęła nie tylko na jej życie, ale także jej sztabu szkoleniowego, do którego należał m.in. Celt.

 

- Jest inaczej. Troszkę czasu nam zajęło, by się do tego nowego przyzwyczaić, ale to jest normalne. Agnieszka przez całe swoje życie wszystko miała podporządkowane pod tenis, pod wyjazdy. Ciągle loty-hotele-korty. Ja przerabiałem to może trochę w mniejszej skali, ale ostatnie lata też miałem bardzo intensywne. Mnie osobiście gdzieś tam momentami troszkę tego brakuje. Coś się skończyło, coś się zaczęło. Miejmy nadzieję, że to nowe będzie równie dobre jak to poprzednie - zaznaczył.

 

Na pytanie, czy bardziej tęskni za podróżami po całym świecie, czy za tym, co wiąże się z samą rywalizacją, wskazał to drugie.

 

- Czasem brakuje tej adrenaliny, tych emocji meczowych...Ale jest jak jest - skwitował.

 

W maju w Krakowie ma się odbyć pożegnalny benefis Radwańskiej. Mimo to część ekspertów i kibiców liczy, że po dłuższej przerwie 30-letnia Polka mogłaby wznowić starty choćby w deblu. Jej mąż jednak nie pozostawia złudzeń.

 

- Agnieszka nie wróci do gry - zaznaczył.

 

Celt od ubiegłego roku pełni rolę kapitana reprezentacji Polski w Pucharze Federacji i jest to obecnie jego główne zajęcie.

 

- Miałem dużo pracy przed zgrupowaniem i lutowym turniejem w Zielonej Górze. Było do załatwienia dużo spraw logistycznych, rozmów, przygotowań. Pierwsze miesiące po zakończeniu kariery przez Agnieszkę były więc przeznaczone w dużym stopniu na sprawy związane z Pucharem Federacji. Czasem komentuję też mecze w telewizji i lubię to. Nie narzekam więc, mam co robić - zapewnił.

 

Nie wyklucza jednak w przyszłości powrotu to tenisowego touru.

 

- Nie ukrywam, że myślę o tym, by pracować znów w pełnym wymiarze czasu. Na razie skupiam się na tym, co mam. Ale gdzieś tam mam cały czas w głowie to, co było i trochę mi czasem tego brakuje. Myślę o tym, by w przyszłości do tego wrócić - przyznał.

 

Zwrócił uwagę, że funkcja kapitana drużyny narodowej różni się od regularnej, codziennej pracy z zawodnikiem.

 

- Teraz moja rola sprowadza do obserwacji, analiz i rozmów. Formuła naszych występów w Fed Cupie, czyli tylko jeden turniej w roku, nie ułatwia budowania drużyny i relacji. Ale nie mam na to wpływu. Chciałbym częściej się widywać z dziewczynami, rozgrywać więcej meczów, ale na ten moment takiej możliwości nie mamy. Nie wiem, czy nas - tak jak w Pucharze Davisa - czeka reforma, ale jeśli zostanie tak jak jest, to będziemy robić wszystko, żeby się spotykać częściej - zadeklarował.

 

Celt zaznaczył też, że łatwiej było mu realizować zadania kapitana w poprzednim sezonie, gdy sam - za sprawą Radwańskiej - był obecny w tourze.

 

- Można było oglądać, rozmawiać i obserwować grające w reprezentacji tenisistki podczas turniejów, jeśli startowały w tych, co Agnieszka. Teraz jest to utrudnione, ale staram się cały czas utrzymywać kontakt z zawodniczkami i ich trenerami. Będę też starał się jeździć na turnieje. Na pewno wybiorę się na Wielkie Szlemy do Paryża, do Londynu i Nowego Jorku, by obserwować na żywo dziewczyny - relacjonował.

 

Drugą rakietą Polski i członkinią reprezentacji jest Iga Świątek. 17-letnia warszawianka systematycznie przybliża się do czołowej "100" rankingu WTA.

 

- Trochę się boję, by ten balon nie został za mocno napompowany i by to ciśnienie wokół niej nie było za duże. To jest jeszcze młoda, niespełna 18-letnia dziewczyna. Apeluję, żeby dać jej więcej czasu, spokoju. Na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Rozwija się bardzo fajnie, ma charakter, ma serducho, nie pęka w ważnych momentach. Ma takie cechy, wokół których można budować i myśleć o fajnej przyszłości - ocenił kapitan drużyny narodowej.

 

O trudnościach z panowaniem nad emocjami Świątek wspominali nieraz eksperci. W lutym do sztabu nastolatki ze stolicy dołączyła psycholog Daria Abramowicz.

 

- Iga jest jeszcze stosunkowo młoda i ma prawo, by podchodzić zbyt emocjonalnie do pewnych spraw. Niektóre rzeczy czasem ją przerastają. Natomiast z każdym kolejnym sezonem powinno być lepiej. Jej team wykonuje fajną pracę. Wiedzą, nad czym pracować i dobrze, że pilnują też tych spraw mentalnych. Bo jakby nie było, jest to tak samo ważne jak przygotowanie fizyczne i taktyczne. Wierzę, że wszystko będzie dobrze - podkreślił Celt.