Tak jak na wiosnę budzi się roślinność, tak z zimowego snu budzą się specjaliści od gry na kortach ziemnych. Niespecjalnie groźni na kortach twardych, za to szalenie niebezpieczni na nawierzchni ceglanej. Przez cały rok czekają na ten kilkumiesięczny okres, kiedy ich top spiny i kick serwisy mają największą siłę rażenia. Wśród nich są głównie przedstawiciele południowoeuropejskich i południowoamerykańskich nacji, jak Hiszpania, Włochy, Argentyna czy Brazylia, czyli krajów, których mieszkańcy słyną z zamiłowania do sjesty. Po tej krótkiej popołudniowej drzemce, dla relaksu wychodzą oni na kort i nawet przez myśl im nie przejdzie, że mogą zagrać na innej nawierzchni niż ceglana mączka.

 

Wszystkie kolory mączki

 

Tę ostatnią nazwę korty ziemne zawdzięczają mieszance pokruszonych cegieł o charakterystycznej czerwonej barwie stanowiącej górną warstwę tenisowego boiska. Choć wyróżnia się jeszcze inne rodzaje i kolory mączki to właśnie ten jest najbardziej popularny w większości krajów świata, przede wszystkim w Europie i Ameryce Łacińskiej.

 

W Stanach Zjednoczonych, które słyną raczej z turniejów rozgrywanych na twardej nawierzchni, często spotyka się także korty z zielonej mączki. Oficjalne międzynarodowe mistrzostwa USA na "ziemi" rozgrywane są jednak na bordowej mączce w Houston, która właściwościami przypomina trochę swoją zieloną "krewną". W tym roku o triumf powalczą tam gracze z drugiego szeregu - Jeremy Chardy, Mackenzie McDonald czy Sam Querrey. Transmisje z Teksasu na sportowych antenach Polsatu rozpoczniemy od fazy ćwierćfinałowej - w piątek 12 kwietnia.

 

Do całej gamy kolorów mączki musimy dodać także szary - charakterystyczny dla kilku turniejów w Ameryce Południowej, a także mniej popularny żółty - obecny między innymi podczas imprezy ATP Tour Copa Sevilla. Przed kilkoma laty głośno było z kolei o mączce barwy niebieskiej, która w 2012 roku zagościła na turnieju rangi Masters w Madrycie. Była ona kaprysem byłego tenisisty, a obecnie właściciela imprezy w stolicy Hiszpanii Iona Țiriaca. Zamiarem Rumuna było uatrakcyjnienie widowiska, ale nie wszystko przebiegło po myśli biznesmena. Jego przeciwnicy zarzucili mu, że w ten sposób promuje głównego sponsora turnieju firmę Mutua Madrilena, której logo ma właśnie niebieski kolor. Na dodatek do chóru narzekań na mączkę dołączyli główni aktorzy widowiska - tenisiści, którzy mieli problem z przystosowaniem się do gry na tej nawierzchni. Efekt mógł być tylko jeden - w 2013 roku organizatorzy powrócili do rozgrywania turnieju na tradycyjnych, czerwonych kortach.

 

French Open na trawie

 

Historia kortów ziemnych sięga początku XX wieku, a konkretnie 1909 roku, kiedy brytyjska firma En-Tout-Cas wymyśliła formułę na bazie mieszaniny piasku i sproszkowanych cegieł, która zyskała popularność dzięki szybkoschnącym właściwościom. Już rok później Anglicy swój pomysł przenieśli na grunt innych krajów, między innymi do Hiszpanii i Włoch, gdzie ceglana mączka okazała się hitem, zyskując wielu zagorzałych fanów.

 

Czerwona nawierzchnia jest także nieodłącznym elementem jednego z czterech turniejów Wielkiego Szlema - Roland Garros. Nie wszyscy jednak wiedzą, że aż do 1912 roku impreza rozgrywana była wyłącznie na kortach trawiastych. Przełom nastąpił wraz z wymyśleniem przez Anglików nowej formuły, która zrewolucjonizowała turniej rozgrywany na paryskich kortach. W 1925 roku, na trzyletni okres powrócono jeszcze do gry na trawie, ale od 1928 międzynarodowe mistrzostwa Francji nieprzerwanie rozgrywane są na kortach ziemnych.

 

Ceglana mączka posiada szereg właściwości, które promują zawodników wytrzymałych, lubiących grać daleko za linią końcową. Przede wszystkim na kortach ceglanych piłka odbija się zdecydowanie wyżej oraz z mniejszą prędkością, ponieważ na ich powierzchni występuje duże tarcie. W związku z tym gracz ma więcej czasu, aby dobiec do zagranej piłki i dobrze ustawić się do kolejnego zagrania. Aby zwiększyć siłę rażenia uderzeń, tenisiści często stosują na kortach ziemnych silniejszą rotację awansującą, czyli top spin. Taki sposób gry zmniejsza ryzyko popełnienia błędu, ponieważ piłkę można przebijać wyżej nad siatką, wykorzystując szerokość i długość kortu. Dlatego też wymiany na mączce trwają z reguły dłużej niż na innych nawierzchniach, co sprawia, że specjalistami od kortów ziemnych są gracze o świetnej kondycji fizycznej i psychicznej.

 

Wielką zaletą tego rodzaju nawierzchni jest fakt, że przytrafia się na niej najmniejsza liczba groźnych kontuzji. Ceglana mączka posiada zdolność naturalnej amortyzacji, a także umożliwia tenisistom wykonywanie poślizgów, których mistrzem jest nie kto inny jak Nadal. Korty ziemne preferują także graczy, którzy bardzo dobrze operują z pozoru niegroźnym serwisem z kickiem. Co prawda zaserwowana piłka nie osiąga niebotycznych prędkości, ale po odbiciu od podłoża nabiera tak dużej wysokości, że czasami jest poza zasięgiem odbierającego. Wielu zawodników podczas gry na mączce stara się także stosować skróty, które zaskakują przeciwnika stojącego daleko za linią końcową tenisowego boiska.

Popularność kortów ziemnych jest tak duża również z innego powodu. Na żadnej innej nawierzchni nie widać tak dobrze miejsca odbicia się piłeczki, co jest bardzo przydatne w sytuacjach, kiedy lądowała ona niedaleko linii. Dlatego na większości kortów z mączki nie stosuje się systemu hawk-eye rozstrzygającego w wielu przypadkach o tym czy zagranie lądowało w boisku czy na aucie. Specyficzna nawierzchnia posiada także swoisty minus, który nie wpływa jednak na jakość gry. Mączka szkodzi ubraniom zawodników, a w szczególności butom, stąd potrzeba ciągłego usuwania jej spod obuwia.

 

Drobny, Borg i inni specjaliści

 

W długiej historii tenisa możemy doszukać się wielu specjalistów od gry właśnie na kortach ziemnych. Jednym z nich był z pewnością urodzony w Pradze Jaroslav Drobny, który oprócz tego, że znakomicie odnajdywał się na korcie, to do tego świetnie grał w hokeja. Drobny największe sukcesy odnosił po II Wojnie Światowej. Czynił to jednak nie w barwach Czechosłowacji, a jako reprezentant Egiptu, wygrywając między innymi Wimbledon i Roland Garros. Co najważniejsze jest on uznawany za osobę, która wygrała najwięcej turniejów na mączce w całej tenisowej historii. Uczynił to dzięki perfekcyjnej realizacji gry taktycznej, a także doskonałemu wykorzystaniu geometrii kortu.

 

Z osobą Drobnego wiąże się także polski tenisista, który przez wielu ekspertów nazywany był "postrachem wiosny" ze względu na doskonałą grę w pierwszej części sezonu. Rywalizacja Władysława Skoneckiego (bo o nim mowa) z Drobnym obfitowała w szereg świetnych pojedynków, które zwykle kończyły się jednak porażkami Polaka. Skonecki znalazł jednak patent na reprezentanta Egiptu w finale sławnego turnieju w Monte Carlo, odnosząc jedno z większych zwycięstw w historii polskiego tenisa.

 

Kto wie, czy za największą gwiazdę kortów ziemnych w historii nie należy uznać Bjoerna Borga - szwedzką perłę, która do międzynarodowego tenisa ni stąd ni zowąd zawitała z niemającej tradycji na mączce Szwecji. Jako 18-latek Borg po raz pierwszy wygrał w "Mekce" kortów ziemnych - francuskim Roland Garros, by w późniejszych latach powtórzyć ten sukces jeszcze pięciokrotnie. Szwed w bardzo krótkim czasie potrafił przestawić się z gry na ziemi na nawierzchnię trawiastą, dzięki czemu w swojej bogatej karierze ma także 5 triumfów w wielkoszlemowym Wimbledonie. Tenis Borga charakteryzowała przede wszystkim skuteczna gra z głębi kortu, tak ważna podczas rywalizacji właśnie na ceglanej mączce.

 

 

Kolejna wielka postać kortów ziemnych - Guillermo Villas miał wielkiego pecha, ponieważ u szczytu swojej kariery trafił właśnie na dominację Borga. Pomimo tego, że Argentyńczyk był w cieniu skandynawskiego kolegi, to i tak zapisał się złotymi zgłoskami w historii tenisa ziemnego. Do niego należy rekord największej liczby wygranych turniejów (17), jak i meczów (145) w jednym sezonie. Aż do czasów Nadala niepobity pozostawał także jego wyczyn z ceglanej mączki - wygrał na niej 53 mecze z rzędu. Sukcesy Villasa w ogromnym stopniu przyczyniły się do popularyzacji kortów ziemnych i całego białego sportu w Argentynie. Imiona na jego cześć otrzymało dwóch tenisistów, którzy na początku XXI wieku odnosili sukcesy na "ziemi" - Guillermo Coria oraz Guillermo Canas.

 

Tenis, podobnie jak inne dyscypliny sportu, nie znosi próżni, dlatego zaraz po dwóch poprzednich postaciach na międzynarodowej scenie zameldowało się kolejnych dwóch wspaniałych graczy. Zarówno Mats Wilander, jak i starszy od niego Ivan Lendl pierwsze duże sukcesy odnieśli właśnie na mączce wygrywając Roland Garros odpowiednio w 1982 i 84 roku. Technika Lendla przypominała nieco tą używaną przez Borga, ponieważ podobnie jak ona preferował topspinowe uderzenia z forehandu, które w odróżnieniu od sześciokrotnego mistrza French Open były jeszcze bardziej płaskie i potężne. Dzięki temu turniej w stolicy Francji wygrywał trzykrotnie.

 

Czeski zawodnik mógłby mieć na koncie więcej takich triumfów, gdyby nie szwedzki młokos, który zaszokował tenisowy świat w 1982 roku, wygrywając Roland Garros jako nierozstawiony zawodnik. Wilander w drodze po pierwsze zwycięstwo we Francji wyeliminował między innymi Lendla, a w wielkim finale rozprawił się z samym Guillermo Villasem. Jego pojedynki z Lendlem w kolejnych latach przeszły do historii, obaj także najwięcej tytułów w zawodowej karierze zdobywali na mączce, która była ich ulubioną nawierzchnią - Szwed wygrał 20, a Czech 28 turniejów rozgrywanych na kortach ziemnych.

 

Nie można zapomnieć także, że na przełomie lat 70. i 80. XX wieku dużą rolę w międzynarodowym tenisie odgrywał także reprezentujący Polskę Wojciech Fibak. Do jego sukcesów na kortach ziemnych z pewnością można zaliczyć finał Roland Garros w deblu, w którym musiał jednak przełknąć gorycz porażki. W singlowych rozgrywkach Fibak nie ma takiego osiągnięcia, a katem Polaka w ważnych meczach był po raz kolejny już wspominany Villas, który ograł go między innymi w finale turnieju w Monte Carlo czy w ćwierćfinale French Open.

 

Lata 90. XX wieku to pojawienie się na scenie dwóch dużych postaci, które w latach świetności zdominowały korty ziemne na świecie. Pierwsza z nich - Thomas Muster rządził na czerwonej mączce na początku dekady, a ukoronowaniem pięknych pięciu lat było zwycięstwo w 1995 roku w międzynarodowych mistrzostwach Francji w Paryżu. Po tym zwycięstwie Austriak został okrzyknięty "Królem Mączki" w uznaniu jego gry na tej szlachetnej nawierzchni. Drugi z hegemonów - Gustavo Kuerten na tenisowej scenie pojawił się równie niespodziewanie, jak Wilander, i już w pierwszym występie w Roland Garros w 1997 roku zdobył wielkoszlemowy tytuł. Co prawda młody Brazylijczyk w kolejnym roku nie wypadł już tak dobrze na turnieju w stolicy Francji, ale i tak zdobył tam jeszcze dwa dodatkowe tytuły zwyciężając w 2000 oraz 2001 roku.

 

Zmierzch Nadala

 

Od 2005 roku ceglana mączka ma jednak nowego króla, który w latach 2005-2014 został zepchnięty z tronu tylko raz, w 2009 roku. Nadal po dwóch latach bez wygranej w Paryżu, wrócił też na szczyt w roku 2017, a w 2018 po raz jedenasty wygrał prestiżowy turniej. W ostatnich tygodniach zdrowie Hiszpana ponownie jednak szwankuje. Przypomnijmy, że właśnie przez problemy z kolanami Nadal w 2009 roku sensacyjnie pożegnał się z turniejem Roland Garros. Ośmiokrotny mistrz French Open wciąż dzierży jednak w swoim dorobku rekord największej liczby wygranych z rzędu na jednej nawierzchni w erze open - od kwietnia 2005 do maja 2007 wygrał 81 meczów z rzędu na kortach ziemnych.

 

Przed zawodnikami teraz półtora miesiąca rywalizacji na najwyższym poziomie na kortach ziemnych, która niestety może być mordercza dla nie w pełni zdrowego Hiszpana. Kto może wykorzystać kłopoty Nadala? Lista jest długa, a na jej czele jest oczywiście lider światowego rankingu tenisistów Novak Djoković. Już pierwszy turniej rangi ATP Masters 1000 w Monte Carlo, który Serb w przeszłości wygrywał, da odpowiedź, jak Nole czuje się na mączce. Niezwykle groźny powinien być także Dominic Thiem, który uwielbia grać na ceglanej nawierzchni, a w ostatnich tygodniach wygrał turniej w Indian Wells. Triumf w innym amerykańskim "Mastersie" - w Miami - zapisał z kolei na swoim koncie legendarny Roger Federer, który ogłosił, że wiosną 2019 roku pojawi się między innymi w Madrycie. W międzyczasie czekają nas także turnieje w Barcelonie czy Rzymie.

 

W całej tej układance pojawia się także polskie nazwisko. Hubert Hurkacz po świetnych występach za oceanem, podobnie jak reszta stawki, trenuje teraz w Europie, przygotowując się do występu w Monako. - Pamiętajmy, że dla Huberta to też jest nowa sytuacja - odnalezienie się wśród tych najlepszych zawodników, którzy go klepią, gratulują, on sam udziela wywiadów. To jest dla niego nowość. Jest bardzo zdystansowany, co mi się bardzo podoba - mówi komentująca mecze tenisowe w Polsacie Sport Katarzyna Nowak. Jak na ceglanej mączce poradzi sobie Hurkacz? Pierwsze odpowiedzi już w dniach 14-21 kwietnia, kiedy rozpocznie się impreza w Monte Carlo. Następnie będziemy się przenosić między innymi do Barcelony, Madrytu czy Rzymu. Transmisje wszystkich tych turniejów na sportowych antenach Polsatu.