Zaledwie po dwóch dniach pracy Żuraw, który w niedzielę zastąpił zwolnionego Adama Nawałkę, tchnął w drużynę nowego ducha. Lechici prowadzili z Pogonią 3:0, mieli szansę na zdobycie kolejnych bramek, a niewiele brakowało, by stracili punkty. Szczecinianie w końcówce w ciągu trzech minut zdobyli dwie bramki.

 

- Po zejściu Łukasza Trałki gra w środku pola trochę nam +siadła+. Przy tej pierwszej bramce dla Pogoni Jasiu Buric mógł się lepiej zachować i wówczas nie byłoby nerwowej końcówki. No cóż, piłka nożna jest grą błędów, a my ich kilka popełniliśmy. Nie uważam też, że mieliśmy w tym meczu kłopoty z przygotowaniem fizycznym. Gdybyśmy strzelili na 4:0, a mieliśmy ku temu okazje, nikt by o tym nie mówił. Graliśmy "do przodu", oddaliśmy 16 strzałów w tym osiem celnych. Nie szukajmy drugiego dna, jesteśmy dobrze przygotowani - zapewnił szkoleniowiec Lecha.

 

Atmosfera w szatni po wygranej nad Pogonią poprawiła się, ale też daleka jest od idealnej. W trakcie środowego meczu na trybunach kibice powiesili wulgarne transparenty obrażające kilku zawodników. Do tego wciąż mówi się o letniej rewolucji kadrowej i długiej liście piłkarzy, którzy opuszczą "Kolejorza" po sezonie.

 

- Nie jest to przyjemne. Wszyscy wiemy, że kibice nie są zadowoleni z gry i postawy niektórych zawodników, a klub szykuje się do pewnych ruchów. To wszystko jest niepotrzebne, bo to nie pomaga zespołowi i nam trenerom w pracy. Mam nadzieję, że był to jednorazowy incydent. Normalną rzeczą jest, że piłkarze odchodzą do innych klubów i dobrze by było, żeby do końca sezonu byli skoncentrowani na grze - mówił Żuraw.

 

Nowy opiekun "Kolejorza" nie ma zbyt wiele czasu na przygotowanie drużyny do kolejnego, niezwykle trudnego pojedynku na wyjeździe z Lechią Gdańsk. W listopadzie lechici przegrali u siebie 0:1, co kosztowało trenera Ivana Djurdjevica utratę posady. Żuraw nie ukrywa, że na Wybrzeżu interesuje go tylko komplet punktów.

 

- Lechia to zespół bardzo solidny, konsekwentny, przy tym grający dość szczęśliwie. Czasami potrzebują pół sytuacji być zdobyć bramkę, mają też szczęście przy sytuacjach rywali, albo broni Kuciak, albo słupek im pomaga. Mam nadzieję, że tego szczęścia im zabraknie w meczu z nami. Musimy być jednak konsekwentni w defensywie, bo jak pozwolimy Lechii na stwarzanie sobie sytuacji, to są w stanie to wykorzystać. My jedziemy po trzy punkty, dlatego też chcemy zagrać ofensywnie - podkreślił.

 

Jedynym zmartwieniem Żurawia jest brak czasu na "normalny" trening i przygotowania. W czwartek drużyna miała tylko rozruch, a w piątek po porannych zajęciach udała się do Gdańska.

 

- Pierwszą bramkę przeciwko Pogoni zdobyliśmy w sposób, jaki ćwiczyliśmy na treningu. To był jeden z dwóch wariantów naszej gry w ofensywie i akurat ten jeden "wyszedł". Tak samo mieliśmy dwa warianty rozegrania stałego fragmentu gry i jeden nam się udał. Czasu mamy wciąż bardzo mało i na to nie mam wpływu. To co jesteśmy w stanie zrobić, to robimy. Mamy przeanalizowany nasz mecz, mamy analizę Lechii, spróbujemy się optymalnie do tego przygotować. Fizycznie niewiele jesteśmy w stanie zrobić. Wszystko teraz zależy od chłopaków, jak zrealizujemy założenia - zaznaczył.

 

Mecz Lechii z Lechem rozegrany zostanie w sobotę o godz. 20.30.

 

WYNIKI I TABELA LOTTO EKSTRAKLASY