- Robert Talarek w walce z Patrykiem Szymańskim pokazał, że ma charakter. Wygrał tak naprawdę sercem. Szymański pogubił się, nie wiedział co robić i słabo wyglądał kondycyjnie. To była walka jak w filmach. Jeden zawodnik wstaje, leży, nokautuje... - stwierdził Zegan, przechodząc do analizy pojedynku Mariusza Wacha (33-4, 17 KO) z Martinem Bakole (11-1, 8 KO).

 

"Boom Boom" ocenił, że plan na to na starcie w wykonaniu Wacha nie był najlepszy. - Nie miał pomysłu na walkę. Przegrał na własne życzenie. Z takimi warunkami fizycznymi powinien wysunąć lewą nogę, czekać na przeciwnika, skontrować go i byłoby po walce. Wraz z trenerem Piotrem Wilczewskim powinni popracować nad tymi, co zrobili - dodał Zegan.

 

Były pięściarz odniósł się także do decyzji Patryka Szymańskiego. Mimo młodego wieku, jeden z bohaterów sobotniej gali postanowił zakończyć karierę po porażce z Robertem Talarkiem. - To młody, mądry chłopak. Jeżeli podjął taką decyzję, to wielki "szacun". Ja tak samo przegrywałem, wygrywałem, bywało różnie... Może ochłonie i kiedyś wróci? Wydaje mi się, że jest to słuszna decyzja - ocenił Zegan, który ostatni raz na zawodowych ringach pokazał się w 2013 roku.

 

- Super walki. Hala zapełniona, ludzie przeżywają to wszystko. Jak na ten poziom i budżet, walki są rewelacyjne. Jestem obecnie trenerem w klubie Zegan Boxing Club, więc przeżywam całe wydarzenie. Boksowałem przez 30 lat i nie ma takiej możliwości, żebym przychodził na gale i siedział spokojnie - zakończył Zegan, oceniając gale spod szyldu MB Boxing Night.