Maja to nie jest zwykła dziewczyna z sąsiedztwa. Maja potrafi latać!!! Mało tego. Podczas lotu w specjalnym tunelu z wydmuchiwanym od dołu powietrzem wykonuje efektowne akrobacje. Dynamiczna „śruba” z głową w dół i nogami rozłożonymi w szpagacie to dla niej żaden problem, podobnie jak inne spektakularne elementy. Ale to w końcu najlepsza zawodniczka świata! Tak, tak w ostatnich mistrzostwach świata złoto przegrała z mężczyzną, bo w dyscyplinie, którą uprawia kobiety rywalizują razem z mężczyznami.


Skazana na latanie


Jej życie od najmłodszych lat było dość niezwykłe.


- 13 lat mieszkałam poza Polską – w Niemczech, Francji, na Ukrainie i w Czechach – mówi z delikatnie wyczuwalnym angielskim akcentem. - Mój tata od lat skacze ze spadochronem i podczas podróży do Moskwy , gdy miałam 10 lat, zabrał nas do jedynego w tej części Europy tunelu do indoor skydivingu. Od razu bardzo mi się to spodobało.


Kiedy rok później mieszkała już w Czechach, okazało się, że właśnie tam wybudowano pierwszy tunel w Europie środkowej. Szczęście znowu jej nie opuszczało.


- To drogi sport. Najczęściej przygodę z nim rozpoczynają pracownicy tuneli, którzy dostają pakiet minut w tygodniu lub miesiącu. Rzadko kto decyduje się na ten sport, płacąc za cały proces. Wtedy jednak w Pradze, poza mną i jeszcze jednym chłopcem, nie było latających dzieci. Miałam dużo szczęścia, bo od razu tunel uznał, że to fajna sprawa i zobaczymy czy i jak ja i mój kolega sobie poradzimy na zawodach. W moim przypadku więc praktycznie od razu dostałam sponsoring i nie musiałam martwić się o finanse – tłumaczy.


Latanie się nie nudzi

 

Wcześniej uczęszczała na różne zajęcia.

 

- Ja się bardzo szybko nudzę. Grałam na pianinie, jeździłam konno, trenowałam gimnastykę artystyczną, śpiewałam i wszystko po jakimś czasie mnie nudziło, ale latanie jest takie inne, takie dziwne, że nie da się znudzić – opowiada z pasją wicemistrzyni świata. - Na początku uczy się podstaw ruchu, później, jeśli wybierze się ścieżkę sportową, stawia się na konkretną konkurencję. Ja wybrałam freestyle. W tej konkurencji, która polega na wykonaniu minutowych układów w powietrzu, trzeba doskonale potrafić kontrolować swoje ciało. - Każdy prezentuje minutowy układ – oceniany ze względu na trudność, wrażenie artystyczne i ogólne wykonanie. Na zawodach jest łącznie siedem rund - obowiązkowe – z obowiązkowymi elementami oraz dowolne.

 

Te ostatnie lubi najbardziej.


- Generalnie uwielbiam tworzyć. W tunelu czuję wyciszenie, jestem sama, jest głośno, nie można z nikim rozmawiać. To miejsce, w którym można się skupić tylko na tym, co się robi. Nie muszę myśleć o tym, co się dzieje dookoła mnie, co się dzieje na studiach. To miejsce w którym mam swoją własną przestrzeń, prywatność i mogę sobie tworzyć – mówi.


Nie wynik jest najważniejszy


- Za swoje największe sukcesy uznaję te układy, które mi się najbardziej podobały, które uważam, że najlepiej mi poszły. Nie zawsze pokrywa się to z notami od sędziów – przyznaje. - Oczywiście fajnie by było, gdybym została w tym roku mistrzynią świata, ale to nie jest moje największe marzenie. To jest sport bardzo subiektywny, do tego mieszany – kobiety rywalizują razem z mężczyznami. Ostatnim mistrzem świata był mężczyzna. Wynik zależy od tego, co się komu bardziej spodoba. Nie będę czuła bólu, jeśli nie wygrałam, ale bardzo bym chciała.


Mistrzostwa świata w indoor skidivingu odbędą się w Lille od 16 do 20 kwietnia.