- Naszym celem była i jest gra w finale Pucharu Polski na Stadionie Narodowym w Warszawie. Dlatego półfinał z Miedzią to w tej chwili dla nas najważniejszy mecz, mocno jesteśmy skoncentrowani przed jutrzejszym pojedynkiem - mówił Mamrot w poniedziałek na przedmeczowej konferencji prasowej.

 

W jego ocenie, w obu parach nie ma faworytów, bo choć aktualny lider ekstraklasy mierzy się w drugim półfinale z pierwszoligowcem z Częstochowy, to Raków już w tegorocznych rozgrywkach Pucharu Polski pokazał w meczach u siebie, że dobrze sobie radzi w tej rywalizacji.

 

Trener Mamrot uważa, że widać postęp w grze jego zespołu, który w minioną sobotę wygrał (2:1 z Zagłębiem Sosnowiec) po raz pierwszy po sześciu kolejnych spotkaniach bez zwycięstwa w ekstraklasie. Mówił dziennikarzom, że już w meczu z Legią w Warszawie (porażka Jagiellonii 0:3) "były momenty", które go zadowalały. W jego ocenie, tam zdecydowały błędy w ustawieniu defensywnym, które Legia wykorzystała.

 

Mówił, że w zwycięskim meczu z Zagłębiem na jego zespole ciążyła duża presja, bo tylko zwycięstwo dawało szansę na powrót do górnej ósemki ekstraklasy. Gra nie była więc płynna, ale goście (poza karnym) nie mieli okazji bramkowych i jedynie w pierwszym kwadransie stwarzali zagrożenie. "Jasne, że to nie jest jeszcze taka gra, jakiej byśmy oczekiwali, ale wierzę, że to zwycięstwo w tym pomoże, bo drużynie brakuje - tylko i aż - takiej pewności" - zauważył.

 

- Każdy z zawodników naszego zespołu chciałby pojechać na Stadion Narodowy, bo to są mecze, które pamięta się do końca kariery. Przeszliśmy już daleką drogę i zostało nam zrobić tylko jeden krok do tego finału. Myślę, że każdy zdaje sobie sprawę, jak ten krok jest ważny i jak ten jutrzejszy mecz jest ważny - podkreślił kapitan Jagiellonii Taras Romanczuk.

 

On również uważa, że trudno wskazać faworyta. Zwrócił przy tym uwagę, że atmosfera spotkania może być gorąca, bo w sprzedaży jest już niewiele biletów. "Kibice będą nas dopingować, a my ze swojej strony będziemy robić to, co od nas zależy" - zaznaczył pomocnik białostockiej drużyny.

 

Problemem kadrowym może być dla Jagiellonii ewentualna absencja młodzieżowca Patryka Klimali, będącego od kilku spotkań pierwszym wyborem trenera na pozycji napastnika. Klimala w meczu z sosnowiczanami zdobył gola, ale zszedł z boiska z kontuzją i nie wiadomo, czy we wtorek będzie już gotowy do gry. Ireneusz Mamrot mówił, że nie chce ułatwiać zadania sztabowi szkoleniowemu Miedzi, więc swego planu awaryjnego nie przedstawi. Zaznaczył, że w kadrze Jagiellonii są inni młodzieżowcy i na razie wszyscy ci zawodnicy są do jego dyspozycji.

 

W tym sezonie ekstraklasy Jagiellonia niespodziewanie przegrała jesienią z Miedzią u siebie 2:3, a na inaugurację drugiej części sezonu wygrała w Legnicy 3:0. Szkoleniowiec przyznał, że były to zupełnie różne spotkania i na ich podstawie trudno budować plan na mecz wtorkowy.

 

W Białymstoku od ponad tygodnia trwa akcja profrekwencyjna skierowana do miejscowych kibiców pod hasłem "Pełen stadion na półfinał". W sumie z trybun mecz będzie mogło obejrzeć ponad 18 tys. kibiców (z wyłączeniem sektorów buforowych i sektora kibiców gości); w poniedziałek w sprzedaży było jeszcze niecałe 2 tys. biletów. Już oznacza to frekwencję dwa, trzy razy wyższą niż na ostatnich meczach ligowych Jagiellonii na stadionie miejskim w Białymstoku.

Transmisja obu spotkań w Polsacie Sport.

WYNIKI I DRABINKA PUCHARU POLSKI