Drużyna z Brooklynu zapewniła sobie awans wygrywając na wyjeździe z Indiana Pacers 108:96. Tak jak w poprzednim zwycięskim meczu z najlepszym obecnie zespołem ligi Milwaukee Bucks, do wygranej poprowadził gości D'Angelo Russell, który uzyskał 20 punktów, trafiając siedem z 15 rzutów z gry. Był to jego 60. kolejny mecz, w którym co najmniej raz trafił za trzy punkty. Najlepszym strzelcem Pacers był Litwin Domantas Sabonis - 17.

 

Magic awansowali do drugiej części sezonu wygrywając w Bostonie w ekipą Celtics 116:108. Terrence Ross zdobył dla zwycięzców 26 pkt, a czarnogórski środkowy Nikola Vucevic miał double-double: 25 pkt i 12 zbiórek. Zespół z Florydy był perfekcyjny na linii rzutów wolnych, trafiając wszystkie 22 próby. Punktowym liderem "Celtów" był Kyrie Irving - 23.

 

Nets czekali na możliwość występów w play off od 2015 roku, a jeszcze dłużej Magic, bo od 2011. Siedem lat to najdłuższy okres bez gry w fazie pucharowej w historii klubu z Orlando.

 

Na ostatnie premiowane awansem, ósme miejsce w Konferencji Wschodniej, nadzieję mają jeszcze trzy zespoły: Detroit Pistons (39-41), Charlotte Hornets (38-42) i Miami Heat (38-42). Ci ostatni przegrali w niedzielę na wyjeździe z Toronto Raptors 109:117 po dogrywce i ich szanse poważnie zmalały. Po 23 pkt dla jedynej w lidze drużyny z Kanady zdobyli rezerwowy Norman Powell i Kameruńczyk Pascal Siakam, który miał także 10 zbiórek. Dwyane Wade uzyskał 21 pkt dla Heat, którzy przegrali czwarty mecz z rzędu.

 

Hornets i Pistons zmierzyli się w bezpośrednim spotkaniu w Detroit. Goście wygrali trzeci mecz z rzędu, tym razem 104:91 i odrobili część strat do rywala. Liderami drużyny, której właścicielem jest słynny Michael Jordan, byli Kemba Walker - 31 pkt, osiem zbiórek i siedem asyst oraz Frank Kaminsky, który zdobywając 24 pkt ustanowił swój rekord sezonu. Dla gospodarzy, którzy nie mogą mówić o udanym finiszu (przegrali czwarty mecz z rzędu i siódmy z ostatnich dziewięciu), 20 pkt uzyskał rezerwowy Ish Smith.

 

W Oakland broniący tytułu Golden State Warriors zapewnili sobie pierwsze miejsce w Konferencji Zachodniej przed fazą play off, wygrywając w ostatnim meczu sezonu przed własną publicznością z Los Angeles Clippers 131:104. Najlepszym strzelcem gospodarzy był Stephen Curry - 27 pkt, a siedmiu ich graczy uzyskało dwucyfrowe zdobycze punktowe. W zespole Clippers było sześciu takich zawodników, najwięcej uzyskał Landry Shamet - 17.

 

"Wojownicy" wygrali piąty mecz z rzędu i 30. w sezonie przed własną publicznością. W całej historii występów lidze ich bilans w hali Oracle Arena to 1166 zwycięstw i 770 porażek.

 

Ligowy rekord 27 celnych rzutów za trzy w jednym meczu ustanowili Houston Rockets w wygranym na własnym parkiecie spotkaniu z Phoenix Suns 149:113. Oddali 57 takich rzutów. Eric Gordon trafił osiem z 13 prób z dystansu, PJ Tucker - cztery z dziewięciu, a Hames Harden - pięć z sześciu. Słynny brodacz był bliski triple-double - uzyskał 30 pkt, 13 zb. i dziewięć asyst. Rockets wygrali szósty mecz z rzędu, każdy średnią różnicą 25,8 pkt. Jamal Crawford zdobył dla "Słońc" 27 pkt.

 

Wszechstronnością nie przestaje zadziwiać Russel Westbrook z Oklahoma City Thunder. W wygranym przez jego zespół spotkaniu z Minnesota Timberwolves 132:126 uzyskał 32. w sezonie i 136. w karierze triple-double, na które złożyło się 27 pkt, 10 zb. i 15 asyst. Już po poprzednim spotkaniu zapewnił sobie, że w trzecim kolejnym sezonie będzie miał statystyki z całych rozgrywek na poziomie dwucyfrowych średnich zdobyczy w trzech elementach gry.

 

- To cały Russell. Ma wokół siebie świetnych partnerów, którzy potrafią grać. Sam jest rozgrywającym. Jest agresywny, zbiera piłki z tablic i z łatwością potrafi dostać się do obręczy - powiedział o nim Josh Okogie z Timberwolves, pilnujący go w tym spotkaniu.

 

Najlepszym strzelcem "Leśnych Wilków" był w niedzielę Karl-Anthony Towns - 35 pkt, w tym 13 celnych z 14 rzutów wolnych.

 

Faza play off w lidze NBA rozpocznie się w sobotę.