Według dziennika "TZ" kapitan reprezentacji Polski miał naśmiewać się ze swojego klubowego kolegi podczas ćwiczeń ataków pozycyjnych. To sprowokowało Comana do wszczęcia sprzeczki, która według gazety "Bild" przerodziła się w bójkę na pięści. Pozostali uczestnicy treningu rozdzielili zwaśnionych piłkarzy, natomiast trener Niko Kovać nie postanowił wydelegować obu do szatni, a zajęcia były dalej kontynuowane.

 

"Jak na ironię, dwie szafy obronne - Niklas Sule oraz Jerome Boateng jako pierwsi próbowali zakończyć walkę. Nacisk jest tutaj kładziony na słowo "próbowali", ponieważ nawet tak potężni zawodnicy nie zdołali odciągnąć Lewandowskiego od Comana, którzy nie chcieli się rozstać. Potrzebna była interwencja zbiorowa. Gracze prawdopodobnie uderzyli się nawzajem pięściami w twarz. Trener Kovać zareagował bardzo łagodnie. Najpierw chciał ich odesłać do szatni, ale potem pozwolił im na kontynuowanie zajęć, ku zaskoczeniu pozostałych" - możemy przeczytać na łamach Tz.de.

 

Niedługo powinniśmy poznać stanowisko klubu w tej sprawie. Przekonamy się czy Lewandowskiego i Comana spotkają jakiekolwiek sankcje. Biorąc pod uwagę, że Bawarczycy są liderem Bundesligi z zaledwie punktem przewagi nad Borussią Dortmund na sześć kolejek przed końcem sezonu, a Lewandowski to najlepszy strzelec drużyny, można spodziewać się ewentualnej kary finansowej niż zawieszenia.

 

Najbliższy mecz mistrzowie Niemiec rozegrają w niedzielę 14 kwietnia na wyjeździe z Fortuną Dusseldorf.

 

WYNIKI I TERMINARZ BUNDESLIGI