Niedzielny wyścig Formuły 1 o Grand Prix Chin będzie tysięcznym w historii cyklu. Kubica pojedzie tam po raz szósty w karierze, w poprzednich startach najlepszy był w 2010 roku, gdy w barwach Renault uplasował się na piątej pozycji. Jakie wspomnienia ma z azjatyckiego toru?

 

- Padok za bardzo nie przypomina padoku Formuły 1. To ma swoje plusy i minusy. Tak naprawdę jesteśmy tutaj, żeby zrobić swoją robotę. To nie są wakacje, aczkolwiek pogoda nigdy tutaj nie była wakacyjna i w tym roku też nie jest. Jest zimno i nie pamiętam kiedy świeciło słońce. Mam mieszane wspomnienia, ale zawsze udało się zrobić coś, co niestety, nie miało odzwierciedlenia w wynikach. Zrobiłem jednak dwa razy rzecz, którą pamiętam. To plus, bo z reguły nie rozpamiętuję takich rzeczy. Chodzi o 2007 oraz o 2010 rok. W obu sytuacjach zyskałem bardzo dużo, ale niestety, za każdym razem ten zysk skończył się awarią skrzyni biegów, a drugi raz dziwnym wyjazdem Safety Caru, który w ogóle nie był potrzebny. Jechałem wtedy na podium. Skończyłem na piątym miejscu. Dawniej krzywiliśmy się z takiej lokaty, ale teraz... (śmiech) - przyznał Kubica.

 

Team Williams niedawno przebywał na testach w Bahrajnie. Niestety, dla Kubicy nie były one udane.

 

- Niestety, testy były dla mnie stracone. Padał deszcz i w momencie, kiedy miałem jeździć, tor był mokry. Taka pogoda utrzymała się do ostatnich trzydziestu minut, na które wyjechałem i przejechałem dwa wyjazdy. Były trzy zakręty wilgotne i w momencie kiedy wyjechaliśmy już z czymś, co było ważne dla mnie do przetestowania, to pojawiła się czerwona flaga i z tego ważnego testu nic nie wyszło. Z tego co wiem, w drugim dniu nie zostało to przetestowane. Chłopaki mieli inny program - stwierdził.

 

Dla Williamsa 2019 rok nie układa się dobrze. Być może punktem zwrotnym będzie powrót do zespołu legendarnego inżyniera Patricka Heada, który w 1976 roku wspólnie z sir Frankiem Williamsem założyli team, który dziewięciokrotnie triumfował w mistrzostwach świata.

 

- To bardzo pozytywne, ponieważ uważam że jest ikoną tego zespołu. Posiada bardzo duże doświadczenie, ale pisał też historię tego zespołu. Ktoś sobie pomyśli jaką historię? Skoro ten zespół jest ostatni. To fakt, że teraz jesteśmy na tym miejscu, ale ten team bardzo dużo osiągnął w przeszłości. W Formule 1 przeszłością się jednak nie żyje. Ten sport się dynamizuje. Patrick ma podejście wyścigowe, co na pewno pomoże. Myślę, że doda takiego kopa ludziom i poszczególnym oddziałom w fabryce. Z tego co wiem, to nie jest rola na pełny etat. Szkoda, że tak nie jest, ale lepiej jest mieć coś na krócej niż w ogóle. Sytuacja jest bardziej skomplikowana niż się wydaje i nie sądzę, aby w odstępie paru tygodni było widać jego pracę. Na dłuższą metę będzie mógł na pewno wiele rzeczy poprawić, bo wiele rzeczy jest do poprawy - rzekł Kubica.

 

Niedzielna rywalizacja o Grand Prix Chin będzie tysięczna w historii cyklu. Polski kierowca przyznał jednak, że nie ma to większego znaczenia dla uczestników wyścigu.

 

- Pytanie jest trendy, ponieważ pięćdziesiąt procent dziennikarzy je zadaje. Z punktu widzenia organizacyjnego, dla federacji, dla FIA, dla ludzi, którzy przyczynili się do tego, żeby to było aż tysięczne Grand Prix, to wielki rezultat. Dla nas, kierowców, to nie ma większego znaczenia, poza tym, że widzę przed sobą flagę z napisem oraz słyszę pytania od dziennikarzy na ten temat. Ten weekend będzie wyglądał tak samo jak wcześniejsze - skwitował Kubica.

 

Wyścigi Formuły 1 można oglądać na kanałach Eleven Sports.