ŁKS zanotował tydzień temu wpadkę przegrywając u siebie z ósmą w tabeli Puszczą Niepołomice (0:1). Podopiecznych Kazimierza Moskala nie stać na marnotrawienie punktów, bowiem z trzeciego miejsca naciska na nich również walcząca o awans do Lotto Ekstraklasy Stal Mielec.

 

Mimo porażki w ostatniej kolejce, łodzianie nadal posiadali przed meczem cztery punkty przewagi nad mielczanami, którym noga powinęła się w w piątek w spotkaniu przeciwko GKS Jastrzębie (0:1). W przypadku zwycięstwa nad dziesiątym w tabeli GKS Tychy, wiceliderzy mogli podwyższyć więc przewagę do siedmiu punktów na sześć serii gier przed końcem sezonu.

 

Mecz rozpoczął się po myśli łodzian, którym w 7. minucie dość nieoczekiwanie pomógł Konrad Jałocha. Naciskany przez Patryka Bryłę bramkarz tyszan chciał uciec od pressingu za pomocą prostego zwodu, jednak niedokładnie trącił piłkę i w rezultacie posłał ją prosto pod nogi nadbiegającego rywala. Ten położył bramkarza na murawę i podcinką posłał futbolówkę do bramki tuż nad jego biodrem.

 

W 17. minucie powinno być 1:1, gdy piłka dość przypadkowo trafiła do stojącego w odległości ośmiu metrów od bramki Mateusza Piątkowskiego, a napastnik gospodarzy w sobie tylko znany sposób przeniósł ją nad poprzeczką. Dwie minuty później tyszanie mogli grać w osłabieniu, ponieważ Łukasz Bogusławski taktycznie sfaulował Bryłę, gdy ten znajdował się w bardzo korzystnej sytuacji. Sędziujący zawody Sebastian Krasny zdecydował się ukarać obrońcę "jedynie" żółtą kartką.

 

Mecz był toczony w bardzo wysokim tempie i oba zespoły stwarzały sobie wiele dogodnych okazji. W 37. minucie jeden z napastników ŁKS minął rywala "zakładając mu siatkę" i z linii pola karnego uderzył w sam środek bramki strzeżonej przez Jałochę, który tym razem poradził sobie z uderzeniem. Minutę później odpowiedzieli tyszanie, którzy przeprowadzili akcję zakończoną uderzeniem głową. Piłka tylko nieznacznie minęła prawy słupek bramki Michała Kołby.

 

Minutę później trzy strzały w ciągu trzech sekund na bramkę Jałochy oddali napastnicy ŁKS, jednak tym razem górą był bramkarz gospodarzy.

 

W drugiej połowie tempo spotkania znacznie spadło i na pierwszą dobrą okazję do strzelenia gola musieliśmy czekać do 55. minuty. Wówczas dobrą akcję przeprowadzili Dani Ramirez i Jan Grzesik, któremu ostatecznie nie udało się pokonać Jałochy.

 

W 81. minucie ŁKS po raz kolejny ostrzegł gospodarzy, gdy strzał Wojciecha Łuczaka został sparowany przez Jałochę, a dobitka jedynie obiła poprzeczkę. Minutę później było już 2:0, a na listę strzelców wpisał się najlepszy na boisku Ramirez. Hiszpan efektownie minął jednego z rywali i dokładnym strzałem posłał piłkę w kierunku dalszego słupka. Więcej goli nie padło, wobec czego ŁKS wykonał kolejny ważny krok w kierunku awansu.

 

GKS Tychy - ŁKS Łódź 0:2 (0:1)
Bramki: Bryła 7, Ramirez 82

 

GKS Tychy: Konrad Jałocha - Maciej Mańka, Łukasz Bogusławski, Łukasz Sołowiej, Dawid Abramowicz - Artur Siemaszko (74. Omar Monterde), Sebastian Steblecki, Keon Daniel, Łukasz Grzeszczyk, Hubert Adamczyk - Mateusz Piątkowski

 

ŁKS Łódź: Michał Kołba - Jan Grzesik, Kamil Juraszek, Jan Sobociński, Adrian Klimczak - Dani Ramirez, Łukasz Piątek, Lukas Bielak, Wojciech Łuczak (90. Piotr Pyrdoł), Patryk Bryła (76. Maciej Wolski) - Łukasz Sekulski (68. Rafał Kujawa).

 

Żółte kartki: Bogusławski, Abramowicz, Daniel

 

WYNIKI I TABELA FORTUNA 1 LIGI