Eleven Sports: W sobotę mówiłeś, że wyścig w Szanghaju będzie niezwykle ciężki. Trudno też mówić o wyścigu jako takim, bo za bardzo nie było się z kim ścigać. Jak to wyglądało z twojej perspektywy?
 
Robert Kubica: Nie mam za dużo do powiedzenia. Poza obrotem na okrążeniu formującym nie było przyczepności, starałem się dogrzać opony. Jeśli masz świadomość, że wyścig będzie wyglądał jak wyglądał, brakuje ochoty do zbędnego ryzyka. Nie ma po co ryzykować, jest niewiele rzeczy pozytywnych. Poza dobrym startem nie wydarzyło się zbyt dużo. Pozytywne jest to, że w poprzednim roku wydawało się, że brakuje mi czegoś w kwalifikacjach na jednym okrążeniu, ale byłem zawsze mocny w autach na długich wyjazdach. W tym roku jest to jakiś dramat.
 
Pit stop to też był dramat?
 
Zdarza się... Mieliśmy sporo problemów z lewym przodem bolidu, także na treningach. Może coś jest nie tak... Największym problemem był fakt, że nie mogliśmy zdjąć koła.
 
Następny przystanek: Baku, gdzie jeszcze oczywiście nigdy nie jeździłeś. W normalnych warunkach zapytałbym czy wyczekujesz wyścigu, ale w jakim nastroju polecisz do Azerbejdżanu?
 
Rajd w Baku będzie ciekawym wydarzeniem, bo od ośmiu lat nie jeździłem na torach ulicznych. Mam nadzieję, że będę miał te same odczucia co dawniej. Tego trzeba sobie życzyć.
 
Wyścigi Formuły 1 na antenach Eleven Sports.