W tym drugim kraju dwie godziny później miejscowa biegaczka Maja Dahlqvist uzyskała w podobnym biegu w miejscowości Ramundberget rezultat 12,20 s.

 

„Nowy rekord świata w tej konkurencji należy do nas” - zakomunikował największy szwedzki dziennik „Aftonbladet".

 

Norwegowie odpowiedzieli, że rekord należy się jednak Norweżce ponieważ bieg w Hafjell rozpoczynał się na sygnał strzału startera, tak jak w zawodach lekkoatletycznych. W Szwecji, jak w narciarskim sprincie, biegaczki uruchamiały pomiar czasu przekraczając bramkę startową.

 

„Strzał startera powoduje opóźnienie w reakcji o co najmniej 0,2 sekundy, natomiast w Szwecji biegaczki w chwili rozpoczynania pomiaru były już w ruchu. Dlatego prawdziwy rekord należy się naszej biegaczce” - argumentuje kanał norweskiej telewizji TV2, który transmitował zawody.

 

Pomimo tej dyskusji, szwedzkie i norweskie media są jednak zgodne w kwestii szybkości na nartach, która zwłaszcza w ostatnich latach wzrosła, a supersprint ich zdaniem powinien być rozgrywany w ramach Pucharu Świata.

 

„Widowiskowość i emocje tego typu zawodów wyraźnie przyciągają publiczność i szkoda, że ta konkurencja jest na razie tylko biegiem pokazowym” - skomentował kanał TV2.

 

O wprowadzenie supersprintu do kalendarza Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) skandynawscy działacze starają się od kilku lat.