W czwartek piłkarze Jindřicha Trpišovský'ego ulegli przed własną publicznością Chelsea (0:1) w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Europy.  Na jedynego gola trzeba było czekać aż do 86. minuty, gdy Marcos Alonso, po dośrodkowaniu Williana, wbił piłkę głową do bramki strzeżonej przez Ondreja Kolara. Slavia miała swoje momenty i rozpaczliwie próbowała stworzyć zagrożenie pod bramką gości, jednak brakowało jej jakości i w rezultacie to Wyspiarze znajdują się w lepszej sytuacji przed rewanżem na Stamford Bridge. Nawet jeśli Czesi odpadną z europejskich pucharów kosztem "The Blues", to i tak wyeliminowanie w 1/8 finału ekipy z Sewilli (2:2, 4:3) będzie wspominane w Pradze przez długi czas.

Po 27 dotychczasowych seriach gier ligi czeskiej Slavia zasiada na fotelu lidera i nad drugą w tabeli Viktorią Pilzno posiadała przed derbami ze Spartą cztery punkty przewagi. Piłkarze Zdenka Ščasný'ego zajmowali zaś trzecie miejsce, jednak do "przeciwników zza miedzy" tracili aż piętnaście "oczek". W obecnym sezonie rywalizacja nie skończy się jednak po 30 kolejkach fazy zasadniczej, bowiem według nowego formatu rozgrywek, po nich nastąpi podział tabeli na trzy grupy bez podziału punktów. Slavii nie stać zatem na stratę punktów, jeżeli na poważnie myśli ona o sięgnięciu po piąte w historii klubu mistrzostwo Czech. Ostatnie padło ich łupem w 2017 roku, a oprócz tego w klubowej gablocie jest też m.in. trzynaście pucharów za mistrzostwo Czechosłowacji.

W pierwszej połowie emocje związane z derbami górowały nad umiejętnością obu zespołów do budowania dogodnych okazji do strzelenia gola. Więcej czasu upłynęło na fizycznej walce o pozycje niż na pełnym jakości rozgrywaniu piłki, w celu przedostania się pod bramkę rywali. Na przerwę w lepszych nastrojach schodzili gospodarze, którzy wyszli na prowadzenie dzięki uderzeniu głową Tomáša Součka z 20. minuty, gdy wykorzystał on dokładne podanie Josefa Hušbauera z rzutu rożnego. Po zmianie stron mecz nieco się rozkręcił, czego wynikiem było fenomenalne trafienie Srđana Plavšicia w 53. minucie. Sparta wykonywała wówczas rzut rożny, a obrońcy gospodarzy dwukrotnie wybijali piłkę ze swojego pola karnego. W końcu przed linią szesnastego metra przejął ją serbski pomocnik, który kapitalnym trafieniem w kierunku dalszego słupka wyrównał wynik meczu.

Spotkanie zakończyło się remisem, więc przewaga Slavii nad Viktorią zmalała z siedmiu do pięciu punktów. Prażanie będą musieli zachować koncentrację do końca sezonu, by nie pozwolić odebrać sobie mistrzowskiego tytułu na rzecz zespołu pochodzącego z miasta znanego z produkcji najbardziej popularnego czeskiego piwa dolnej fermentacji.

Slavia Praga - Sparta Praga 1:1 (1:0)
Bramki: Tomáš Souček 20 - Srđan Plavšić 53