Do ich walki miało dojść już 1 grudnia 2018 roku na gali KSW 46. Nie stało się tak z powodu szczecińskiego Berserkera. Zastąpił go Grzegorz Szulakowski, który nie był w stanie poradzić sobie ze świetnie dysponowanym Ziółkowskim. "Golden Boy" wygrał wtedy zasłużenie. Ciągle chciał jednak skrzyżować rękawice z Szadzińskim. - Przez to, że byliśmy już wcześniej zestawieni, apetyt na tę walkę wzrósł - powiedział.

 

O Ziółkowskim przez lata ciągnęła się łatka wielkiego, ale nie do końca wykorzystanego potencjału. Jego wybuch oglądaliśmy właśnie w starciu z Szulakowskim, w którym to właśnie "Szuli" dla wielu był faworytem. Ta walka dała bardzo wiele Ziółkowskiemu, dlatego nie tak łatwo przewidzieć, jak potoczy się walka z Szadzińskim. Zawodnik ze Szczecina uwielbia nokautować przeciwników, jednak "Golden Boy" wcale nie zamierza za wszelką cenę unikać wymian.

 

- Zawsze lubiłem stójkę. Nawet jeśli chciałbym tylko wywracać Gracjana, to nie znaczy, że mam odpuścić stójkę. Wręcz przeciwnie. Dużo pracuje nad boksem. Myślę, że nie będę bał się wymian - dodał.

 

Walka zakontraktowana w kategorii lekkiej będzie prawdopodobnie eliminatorem do starcia mistrzowskiego z Mateuszem Gamrotem. Co ciekawe, Ziółkowski nie czuje się odpowiednio przygotowany do skrzyżowania rękawic z aktualnym mistrzem KSW w wadze piórkowej oraz lekkiej.

 

- Nie czuję się gotowy na Gamrota. Gdybym wygrał z Szadzińskim, to musiałbym poprawić zapasy. Teraz mam przeciwnika o innej stylistyce. Na niego jestem gotowy. Na Gamrota byłbym gotowy, gdybym po prostu miał się z nim bić. To zupełnie inne style - zakończył.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.