Bełchatowianie w ostatnim w tym sezonie meczu we własnej hali wyrównali stan rywalizacji z zespołem z Radomia na 1-1. Po zaciętym boju wygrali 3:2 (23:25, 25:22, 25:17, 27:29, 15:13). To oznacza, że triumfatora konfrontacji o piąte miejsce pomiędzy drużynami, które odpadły w ćwierćfinałach wyłoni trzeci pojedynek w Radomiu.

 

- Taki był cel, żeby dobrze pożegnać się z halą Energia i kibicami, którzy wspierali nas cały sezon. Nie było ich dziś może super dużo, ale tym, którzy przyszli bardzo dziękuję. A tych, którzy nie przyszli rozumiem, bo też nie rozpieszczaliśmy ich wcześniej swoją grą – przyznał Kłos.

 

Środkowy PGE Skry zapewnił, że jego drużyna walczy dalej o zajęcie piątej pozycji na koniec sezonu. Zaznaczył, że w Radomiu "trzeba zrobić swoje" i - jak dodał - nie zdziwi się, jeśli decydujący mecz z Czarnymi znów rozstrzygnie się w pięciu setach.

 

- Gramy w czwartek po świętach, a więc jeszcze trochę razem spędzimy czasu. Będzie jeszcze ostatni wyjazd, może czas na podsumowanie sezonu, wyciągnięcie wniosków – powiedział 29-letni siatkarz.

 

Libero bełchatowian Kacper Piechocki zadeklarował, że jego zespół zrobi wszystko, żeby zająć jak najwyższe miejsce.

 

- Cieszymy się, że wrócimy na salę w Radomiu, choć nie myślałem, że kiedyś to powiem. Przygotujemy się do tego spotkania jak najlepiej i możemy obiecać, że damy z siebie +maksa+. Nie obiecam, że wygramy, ale zrobimy wszystko, żeby tak się stało. Piąte miejsce to nie jest szczyt marzeń, bo cele przed sezonem były inne. Ale sami sobie to zgotowaliśmy – tłumaczył.

 

W pierwszym meczu Cerrad Czarni zwyciężyli 3:2. Trzeci, decydujący pojedynek odbędzie się 25 kwietnia.

 

WYNIKI I TERMINARZ PLUSLIGI