Przed dwoma laty przed MŚ w Dusseldorfie Grycan opowiadał o szkoleniu trenerów i zawodników na podstawie programu autorskiego "FUNdamenty, od marzenia do mistrzostwa". Jego opracowania naukowe znalazły zastosowanie także w narodowym programie rozwoju polskiego tenisa stołowego. W stolicy Węgier w piątek i sobotę weźmie udział w kolejnym kongresie nauki międzynarodowej federacji ITTF.
 
"Przeanalizowałem ponad 30 meczów pomiędzy czołowymi zawodnikami z całego świata, głównie z Azji, ale i Europy, jakie rozegrali w latach 2016-2019, a więc po zmianie piłeczki na plastikową. W opracowaniu przedstawię jakie prezentują style i co najważniejsze, co robią by wygrywać. A pod lupę wziąłem m.in. Chińczyków Ding Ning, Ma Longa, Wang Hao i Fan Zhendonga, Japończyków Mimę Ito, Ai Fukuharę i Tomokazu Harimoto, Niemców Timo Bolla i Ruwena Filusa, Szweda Mattiasa Falcka czy naszą mistrzynię Europy Li Qian. Wyszła z tego również bardzo ciekawa analiza pod kątem statystycznym" - stwierdził Grycan, z którym współpracuje np. Tomasz Redzimski, szkoleniowiec jednej z najlepszych drużyn polskiej superligi ostatniej dekady Dartomu Bogorii Grodzisk Mazowiecki.
 
Były szkoleniowiec kadry narodowej przyznał, że zależało mu na porównaniu wielu stylów, jak np. szybkiego ataku z topspinowym atakiem, z obroną z podcięciem, a także z kombiatakiem oraz grą uchwytem piórkowym.
 
"Przede wszystkim wnioski są takie, że pingpongiści muszą mieć świadomość taktyczną już na początku swojej drogi w sporcie. Ucząc gry należy uświadamiać jakie znaczenie ma poszczególne uderzenie, jak go zastosować. Chodzi i o wstępne szkolenie, ale i podstawowe, co potem rzutuje na dalszą pracę treningową przyszłego zawodowca. Głównym problemem polskiego systemu szkolenia, ale także w innych krajach poza Azją, jest duża jednostronność w poczynaniach przy stole" - uważa.
 
Zdaniem Grycana, jeśli ktoś chce rywalizować na światowym poziomie musi być kompletnym tenisistą stołowym. To oznacza podniesie poprzeczki i dla zawodników, i dla trenerów.
 
"Pingpongiści powinni być przystosowani do różnych sytuacji, a jedną z metod jest tzw. pasożytnicza. To właśnie ją w dawnych czasach stosowali Szwedzi czy Francuzi, którzy na wiele tygodni jeździli trenować do Chin, podobnie jak były mistrz świata Werner Schlager w pewnym momencie otoczył się graczami chińskiego pochodzenia u siebie w Austrii. Ciągle podkreślam umiejętność gry na różne style, bo we współczesnym ping-pongu nie ma innej możliwości wywalczenia największych sukcesów" - dodał.
 
Doświadczony trener prowadzi rozmaite szkolenia dla krajowych i zagranicznych trenerów. Jego "konikiem" jest taktyka, stąd kolejny wykład poświęcony temu tematowi podczas MŚ.
 
"Analizowałem np. grę Chinki Zhou Xintong, która nie pojawia się w turniejach World Tour, w meczach poprzedniego sezonu Ligi Mistrzyń przeciwko Li Qian i Rumunce Elizabecie Samarze z Enea Siarki Tarnobrzeg. Obie przegrały gładko po 0:3 z tą mało znaną zawodniczką, nie potrafiły wygrywać akcji będąc w ataku. Samara zdobyła tylko dwa punkty w ten sposób, a dla porównania mistrzyni olimpijska z Londynu Li Xiaoxia w grze w lidze chińskiej przeciwko Zhou Xintong miała aż 18 udanych ataków z obu stron rakietki, w tym po kilka topspinów w jednej akcji" - powiedział.
 
Na pytanie, dlaczego polscy reprezentanci przegrywają z innymi stylami niż atak topspinowy, np. kombiatakiem, Grycan odpowiedział:
 
"Nie potrafimy utrzymać piłki na stole, dwie-trzy wymiany i koniec. Podam jeszcze inny przykład, piórkowcy dominują w czterech pierwszych piłkach, mają na najwyższym poziomie serwis, odbiór, atak trzeciej piłki i kontratak. Kwestia polega na przedłużeniu akcji, co jest bardzo trudne nawet dla graczy klasy światowej. Przyczyną jest m.in. niedostosowanie do zmienności w grze pingpongistów trzymających rakietkę po azjatycku" - przyznał.
 
W MŚ, które rozpoczną się w niedzielę w Budapeszcie, wezmą udział Li Qian, Natalia Partyka, Natalia Bajor, Jakub Dyjas, Patryk Chojnowski, Marek Badowski i Patryk Zatówka. Polacy rywalizować będą w singlu, deblu i mikście.