NBA: Dość niespodzianek, faworyci odrabiają straty

Koszykówka
NBA: Dość niespodzianek, faworyci odrabiają straty
fot. PAP/EPA

Koszykarze Toronto Raptors i Denver Nuggets, którzy niespodziewanie przegrali swoje inauguracyjne mecze w pierwszej rundzie fazy play off ligi NBA, we wtorek odrobili straty. Raptors rozbili Orlando Magic 111:82, a Nuggets wygrali z San Antonio Spurs 114:105.

W sezonie zasadniczym Raptors w Konferencji Wschodniej zajęli drugie miejsce i wydawali się żelaznymi faworytami rywalizacji z Magic. Zespół z Florydy sensacyjnie zdołał wygrać pierwszy mecz 104:101, ale minionej nocy nie miał już nic do powiedzenia.

 

Raptors nawet przez moment nie przegrywali, a w pewnym momencie ich przewaga wynosiła aż 34 punkty. Bardzo dobrze zagrały największe gwiazdy gospodarzy. Kawhi Leonard zdobył 37 punktów, a Kyle Lowry, który w poprzednim spotkaniu nawet raz nie trafił do kosza, dołożył 22 pkt.

 

- Kyle wykonał świetną robotę. Właśnie tak na niepowodzenie reagują naprawdę wielcy koszykarze. Nawet po najgorszym występie szybko są w stanie pokazać co naprawdę potrafią - komplementował kolegę Leonard.

 

Wśród pokonanych wyróżnił się Aaron Gordon - 20 pkt. Pozostali zawodnicy pierwszej piątki Magic łącznie trafili tylko dziewięć z 33 rzutów z gry.

 

Kolejne dwa spotkania odbędą się w Orlando. Rywalizacja w play off toczy się do czterech wygranych meczów.

 

Nuggets natomiast w sobotę ulegli Spurs 96:101 i również druga konfrontacja długo nie układała się po ich myśli. Przez chwilę przegrywali różnicą nawet 19 punktów, a ostatnia kwarta zaczynała się przy stanie 82:75 dla Spurs.

 

Odrobienie straty gospodarze zawdzięczają przede wszystkim Jamalowi Murrayowi. 22-letni rozgrywający po trzech kwartach miał na koncie tylko trzy punkty, ale w ostatniej zdobył aż 21.

 

- Drużyna cały czas we mnie wierzyła. Po każdym spudłowanym rzucie mówili, żebym nie przestawał próbować - powiedział Murray.

 

23 pkt dołożył Gary Harris, a swoją wszechstronność znów zaprezentował Nikola Jokic - 21 pkt, 13 zbiórek i osiem asyst. Dla Spurs 31 pkt uzyskał DeMar DeRozan.

 

- W ostatniej kwarcie pozwoliliśmy rywalom zdobyć aż 39 punktów. To tyle w temacie przyczyn naszej porażki - ocenił trener Spurs Gregg Popovich.

 

Teraz rywalizacja w tej parze przenosi się do Teksasu.

 

Drużyną, która w play off prowadzi 2-0 jest na razie tylko Portland Trail Blazers. Zespół z Oregonu po raz drugi pokonał u siebie Oklahoma City Thunder, tym razem 114:94.

 

Mecz był wyrównany tylko w pierwszej połowie, po której był remis 54:54. Później dominacja gospodarzy nie podlegała dyskusji, a napędzał ich obwodowy duet C.J. McCollum i Damian Lillard. Pierwszy zdobył 33, a drugi 29 pkt.

 

Wśród Thunder zawiódł Russell Westbrook, który trafił tylko pięć z 20 rzutów z gry. W takiej sytuacji 27 pkt Paula George'a nie mogło wystarczyć.

 

- Teraz jedziemy do Oklahomy, gdzie musimy zagrać bardzo twardo - stwierdził McCollum.

 

Trzecie spotkanie zaplanowano na piątek, podobnie mecz w Orlando. Natomiast Spurs i Nuggets ponownie zmierzą się już w czwartek.

 

WYNIKI I TERMINARZ LIGI NBA

PAP, WŁ

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze