Lech to najbardziej krytykowany zespół w ostatnich miesiącach, a może i w całym sezonie. Częste zmiany trenerów, słaba gra i ósma pozycja w tabeli to kiepski obraz klubu aspirującego co roku do walki o mistrzostwo kraju. Władze "Kolejorza" zapowiedziały rewolucję kadrową po zakończeniu sezonu, a we wtorek ukazała się lista 10 zawodników, którzy za miesiąc pożegnają się z drużyną. Niewykluczone jednak, że stolicę Wielkopolski opuści więcej piłkarzy.

 

Na tej liście nie ma Makuszewskiego, choć wcześniej, nieoficjalnie, mówiło się, że reprezentant Polski też pożegna się z Lechem.

 

 - Z tego co wiem, ta lista nie jest zamknięta, a do końca sezonu pozostało siedem spotkań. Póki co, gram i zobaczymy, co się wydarzy w przyszłości" - powiedział na konferencji prasowej 29-letni pomocnik, który jednocześnie przyznał, że jest to dla niego "najgorszy sezon w karierze".

 

 - Jestem mocno rozczarowany, rozgoryczony, ale ten sezon może nie być jeszcze stracony. Mamy siedem meczów, jest jeszcze we mnie energia, żeby ten sezon dobrze zakończyć. Wcześniej miałem informacje, że będę miał wolną rękę, na dzisiaj zostaje w klubie. No cóż, taka jest piłka - miałem być "do odstrzału", choć pół roku wcześniej jeździłem na reprezentację. Nie dzwoniłem jednak do menedżera, żeby szukał mi nowego klubu - zapewnił Makuszewski.

 

Zdaniem piłkarza, który półtora roku debiutował w reprezentacji, publikowanie w trakcie sezonu listy zawodników, z którymi przyjdzie się pożegnać, to nie jest dobry pomysł.

 

 - Myślę, że nie powinno to tak wyglądać. Można było poczekać z tym do końca sezonu i po ostatnim meczu, po dżentelmeńsku podać sobie ręce, podziękować za wspólną pracę. Jest szansa, żebyśmy powalczyli o jak najwyższe miejsce, liga pokazała, że możemy w każdym momencie odpalić. Nie skreśliliśmy się, choć chyba już wszyscy postawili na nas krzyżyk. Mamy taką energię, żeby godnie zakończyć ten sezon. Nikt nie jest obrażony, nie czuje się rozżalony, że klub nie chce z nim przedłużyć kontraktu. Nikt się nie poddaje, nikt nie wywiesił białej flagi. Wręcz przeciwnie jesteśmy zmotywowani, jakby to miały być siedem ostatnich spotkań w karierze - wyjaśnił Makuszewski.

 

Lechici popadli też w niełaskę wśród kibiców, którym już kilka tygodni temu skończyła się cierpliwość. Na trybunach pojawiły się transparenty obrażające niektórych zawodników.

 

 - Miejsce w tabeli oraz nasza gra nie jest adekwatna do klubu, w którym się znajdujemy. Naszą rolą jest grać na najwyższym poziomie i my to potrafimy. Ten cały sezon nie wyglądał dobrze, dlatego rozumiem rozgoryczenie kibiców. Każdy jest przyzwyczajany do jakiś standardów odzwierciedlających historię klubu. Kibice są wściekli na nas, to normalna sprawa, bo zasłużyliśmy na krytykę. Jesteśmy jednak tylko ludźmi i potrzebujemy tego wsparcia. Niektórzy kibice jeszcze pół roku temu nas wspierali w trudnych momentach, byli naszym 12. zawodnikiem, dziś nas obrażają, a nie mówię już o tych transparentach. Jest nam przykro z tego powodu, bo wielu z nas zostawiło to wiele zdrowia. Myślę, że nie ważne czy ktoś zostaje w Lechu, czy ktoś odchodzi, każdy będzie miał dobre wspomnienia. Fajnie by było, gdyby w tym trudnym momencie kibice przyszli na stadion i nam pomogli - stwierdził Makuszewski.

 

Lech ma wciąż realną szansę na zajęcie miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach. Do czwartej pozycji, która może dać prawo startu w eliminacjach Ligi Europejskiej, poznaniacy tracą pięć punktów. Trener Dariusz Żuraw zapewnił, że jego drużyna podejdzie do rundy finałowej w pełni profesjonalnie.

 

 - Odnośnie tej listy, to rozmawiałem indywidualnie z zawodnikami i z całym zespołem. Wiem, że każdy z piłkarzy będzie chciał się normalnie pożegnać, zostawić po sobie jak najlepsze wrażenie. Każdy walczy też o swoją przyszłość, zawodnicy chcą podpisać nowe kontrakty w dobrych klubach. Wierzę też, że będą profesjonalistami i dadzą z siebie 100 procent. Tak, by ten sezon nie tylko zakończyć z twarzą, ale na dobrym, wysokim miejscu - mówił Żuraw.

 

Terminarz rozgrywek tak się ułożył, że zaledwie po tygodniu znów dojdzie do pojedynku Lecha i Jagiellonii. W Poznaniu drużyna z Podlasia wygrała 2:0, a w Wielką Sobotę piłkarze spotkają się w Białymstoku. Żuraw przyznał, że mniej czasu musiał poświęcić na analizę przeciwnika.

 

 - W środę zrobiliśmy analizę i naszego meczu, i od razu Jagiellonii. Cieszę się, że tak szybko pojawiła się okazja do rewanżu, bo ten mecz w sobotę nie był taki, jaki powinien być w naszym wykonaniu. Stać nas na lepszą grę - podkreślił.

 

Żuraw, w przeciwieństwie do niektórych zawodników, nie jest pewny swojej przyszłości w Lechu.

 

 - Nie mam żadnych informacji w tym temacie. Od początku miałem powiedziane, że mam tchnąć w zespół nowego ducha, a nie wynik będzie tu decydował. Aczkolwiek nie ukrywam, że dla mnie i też dla zawodników, byłoby dobrze, gdyby ta sytuacja wyjaśniła się jak najszybciej - podsumował Żuraw.

 

Spotkanie Jagiellonii z Lechem rozegrane zostanie w sobotę o godz. 18.