I on sam, bo mówi głośno, że stać go na zwycięstwo. Khan twierdzi, że z Virgilem Hunterem, który wraca do jego narożnika, postara się wykorzystać szansę, być może ostatnią w karierze, by znów być mistrzem świata. W wadze półśredniej jeszcze nie przegrał, a Crawford ma pas WBO. Khan wie, jakie są atuty pięściarza z Omaha, wie, że jest szybki i cierpliwy, że świetnie kontruje i popełnia mało błędów, ale uważa, że boksersko w niczym mu nie ustępuje.

 

Przed laty walczył już w Madison Square Garden i była to walka zwycięska. W 2010 roku pokonał w MSG Theater Paulie Malignaggiego. - Nigdy wcześniej ani później nie spotkałem w ringu szybszego do siebie, A Khan był szybszy - wspomina Malignaggi, były mistrz świata, dziś komentator telewizyjny. - Ale to już nie jest ten sam Khan, widziałem go w pojedynku z Samuelem Vargasem. Nie jest tak szybki jak wtedy - twierdzi Malignaggi.

 

A szybkość w starciu z Crawfordem będzie decydująca. Większość ekspertów uważa, że 32-letni Khan zapewne będzie sobie dobrze radził w pierwszych rundach, ale później do głosu dojdzie rok młodszy Crawford i go znokautuje. Khan nie ma szczęki z kamienia, i wcześniej czy później cierpliwy Amerykanin to wykorzysta. On nie wybacza błędów.

 

Ale to może być naprawdę ciekawy pojedynek. Wystarczy przypomnieć sobie, jak wyglądały pierwsze rundy walki Khana z Saulem Alvarezem w wadze średniej. Przegrał przez nokaut, ale na początku punktował Meksykanina. Z Dannym Garcią, jeszcze w superlekkiej, też wygrywał, toczył świetne walki z Zabem Judah, Marcosem Rene Maidaną, okradziono go ze zwycięstwa z Lamontem Petersonem. Tyle że od tamtych walk upłynęło już sporo czasu.

 

Crawford sprawia wrażenie, że w każdym kolejnym pojedynku jest lepszy. Żadnej walki nie przegrał. 34 wygrane, w tym 25 przed czasem, mistrzowskie pasy w trzech kategoriach (lekka, superlekka, połśrednia) muszą robić wrażenie. "Czarodziej z Omaha" uważany jest za jednego z najlepszego bez podziału na wagi, obok Wasyla Łomaczenki i Ołeksandra Usyka.

 

Już dziś mówi się o jego walce z Errolem Spencem Jr, stawianym na pierwszym miejscu w wadze półśredniej. Ale Crawford odpowiada, że teraz liczy się tylko starcie z Khanem, docenia jego umiejętności i ogromne doświadczenie. Khan miał 17 lat jak zdobył srebrny medal igrzysk w Atenach (2004). Był rewelacją turnieju olimpijskiego, o nim mówiło się najwięcej, choć medale zdobywali wtedy między innymi Giennadij Gołowkin (srebrny), Andre Ward (złoty) i Aleksander Powietkin (złoty).

 

Kiedy podpisał zawodowy kontrakt wydawało się, że będzie wielką gwiazdą i długo nie znajdzie pogromcy. Gwiazdą był i wciąż jest, zarobił sporo pieniędzy, ale pogromcy się znaleźli. Pierwszym był Kolumbijczyk Breidis Prescott, który znokautował go nieoczekiwanie w 2008 roku.

 

Khan mówi, że sobotnia walka z Crawfordem będzie jak gra w szachy. - To może być klasyczna szermierka, techniczny pojedynek, ale wiem też jak bardzo Terence potrafi być niebezpieczny. Muszę uważać, bo on każdy błąd potrafi bezlitośnie wykorzystać - powiedział.

 

Dodał jeszcze, że być może to jego ostatni rok na zawodowych ringach i chciałby go dobrze wykorzystać. Uważa, że jest dobrze przygotowany i gotowy na wszystko. A tu pojawia się szansa na zdobycie mistrzowskiego pasa należącego do Crawforda, która sprawia, że motywacja też jest wyjątkowa. I presja, która jej towarzyszy, również.

 

Khan otrzyma za ten pojedynek 5 mln dolarów, o honorarium dla Crawforda nie ma wzmianki. Wiadomo, że może liczyć na procent z pay per view. I że to on jest zdecydowanym faworytem nie tylko w oczach bukmacherów. Będzie to jego druga obrona pasa WBO wywalczonego w czerwcu ubiegłego roku po wygranej z Jeffem Hornem i trzeci pojedynek z nowojorskiej Madison Square Garden. Zapewne kolejny zwycięski.

 

Transmisja gali z walką Crawford - Khan w nocy z soboty na niedzielę w Polsacie Sport. Początek o godzinie 3:00.