Fortuna 1 Liga: ŁKS wygrał z Sandecją w meczu "o sześć punktów". Kwestia awansu rozstrzygnięta?

Piłka nożna

W spotkaniu 29. kolejki Fortuna 1 Ligi ŁKS Łódź pokonał na własnym stadionie głównego kandydata w kontekście awansu do Lotto Ekstraklasy Sandecję Nowy Sącz (2:0). Na pięć kolejek przed końcem sezonu łodzianie posiadają dziesięć punktów przewagi nad trzecimi w tabeli sądeczanami, więc tylko totalna katastrofa mogłaby pozbawić ich powrotu do najwyższej polskiej klasy rozgrywkowej.

W piątek zostało rozegrane wyłącznie jedno spotkanie Fortuna 1 Ligi, za to jego ciężar gatunkowy był ogromny. W bezpośrednim meczu naprzeciw siebie stanęły bowiem dwie drużyny walczące o awans z drugiego miejsca - wicelider ŁKS Łódź podejmował u siebie trzecią w tabeli Sandecję Nowy Sącz. W przypadku zwycięstwa podopiecznych Kazimierza Moskala, ich powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej po siedmiu latach przerwy byłby praktycznie pewny. Dzięki ewentualnemu zwycięstwu goście zredukowaliby zaś stratę do łodzian na cztery punkty i na pięć kolejek przed końcem sezonu "pozostaliby w grze".


Pierwszą naprawdę groźną sytuację stworzyli sobie goście w 27. minucie. Wówczas Kamil Ogorzały podał do Dominika Kuna, a ten dobrze dośrodkował w pole karne. Ostatecznie piłka trafiła pod nogi Damiana Chmiela, który oddał groźny strzał z dystansu, jednak trafił prosto w poprzeczkę.

 

W 41. minucie w pole karne sądeczan wbiegł Łukasz Sekulski i przewrócił się w trakcie walki o pozycję z Marcinem Flisem. Sędziujący zawody Sebastian Jarzębak uznał, że obrońca gości złamał przepisy i podyktował rzut karny. Do ustawionej w odległości jedenastu metrów od bramki piłki podszedł sam poszkodowany i całkowicie zmylił Marka Kozioła posyłając piłkę w kierunku prawego słupka.

 

Tuż przed końcem pierwszej połowy ŁKS wychodził jeszcze z kontrą trzech na dwóch, ale w kulminacyjnym momencie akcji Sekulski wybiegł za daleko i "spalił" akcję.

 

W 58. minucie bliski podwyższenia był jeden z najlepszych zawodników "Rycerzy Wiosny" w obecnym sezonie, czyli Dani Ramirez. Hiszpan przedryblował trzech obrońców, podał do Patryka Bryły, a ten oddał precyzyjny strzał w kierunku dalszego słupka, wybity w ostatniej chwili przez przytomnie wracającego Flisa.

 

Trzy minuty później było już jednak 2:0, a w głównej roli wystąpił na swoje nieszczęście Marek Kozioł. Bramkarz Sandecji rozgrywał piłkę z Michalem Piterem-Bućką i w niechlubnym stylu Konrada Jałochy z meczu GKS Tychy - ŁKS Łódź (0:2) spektakularnie skiksował, tracąc futbolówkę na rzecz zakładającego pressing Patryka Bryły. W odróżnieniu od spotkania zeszłej kolejki, Bryła nie pokusił się jednak o uderzenie, tylko podał do nadbiegającego Daniego Ramireza, a ten pięknym strzałem w kierunku prawego okienka podwyższył prowadzenie swojej drużyny.

 

W 82. minucie mogło być 3:0, ale bramkarz Sandecji odkupił część swych win broniąc nieprzyjemny strzał Kujawy.

 

Więcej goli już nie padło, wobec czego ŁKS zapisał na swoim koncie trzy punkty i nad trzecią w tabeli Sandecją ma już dziesięć "oczek" przewagi. Do końca sezonu pozostało jeszcze pięć kolejek, więc teoretycznie sądeczanie mają matematyczną szansę na awans, jednak trudno wyobrazić sobie, by ŁKS mógł wypuścić drugie miejsce z rąk.

 

ŁKS Łódź - Sandecja Nowy Sącz 2:0 (1:0)
Bramki: Sekulski 42 (k), Ramírez 61.

 

ŁKS: Michał Kołba - Jan Grzesik, Kamil Juraszek, Jan Sobociński, Adrian Klimczak - Dani Ramírez (88. Piotr Pyrdoł), Łukasz Piątek, Lukáš Bielák, Bartłomiej Kalinkowski, Patryk Bryła (65. Wojciech Łuczak) - Łukasz Sekulski (81. Rafał Kujawa).

 

Sandecja: Marek Kozioł - Michal Piter-Bučko, Dawid Szufryn, Marcin Flis - Damian Chmiel, Radosław Kanach, Grzegorz Baran, Maciej Małkowski (80. Bartłomiej Dudzic), Dominik Kun - Kamil Ogorzały (63. Mariusz Gabrych), Mateusz Klichowicz (74. Dawid Flaszka).

 

Żółte kartki: Klimczak, Bryła, Bielák, Juraszek, Łuczak, Kalinkowski - Ogorzały, Flis, Dudzic.

 

WYNIKI I TABELA FORTUNA 1 LIGI

AŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze