Grzegorz Milko: Czy było troszeczkę presji, że to właśnie w czwartek możecie awansować, stąd ten remis 2:2?
 
Marek Papszun: Z mojej perspektywy powinniśmy wygrać, aczkolwiek gospodarze w ostatniej akcji meczu mieli sytuację, gdzie mogliśmy wyjechać z Bytowa z niczym. Z przebiegu całego spotkania mogliśmy jednak sięgnąć po trzy punkty, trochę zabrakło koncentracji. Dwukrotnie prowadząc zbyt łatwo daliśmy sobie strzelić dwie bramki, dlatego nie wygraliśmy.
 
Na awans jesteście już praktycznie skazani. Trzeba jednak postawić tę pieczęć - czy to wydarzy się w Częstochowie?
 
Może się tak stać, że wydarzy się to... zdalnie. Przy odpowiednim ułożeniu wyników innych spotkań będziemy świętować w domach. Wolałbym jednak, żeby to się stało u nas na boisku. Nie będziemy oczywiście płakać, jeśli się to stanie w innych okolicznościach.
 
Bytovia była zdeterminowana, przecież walczy o utrzymanie w Fortuna 1 Lidze...
 
Przeciwnik nas niczym szczególnym nie zaskoczył, byliśmy na to przygotowani. Dominowaliśmy w całym meczu, stworzyliśmy wiele sytuacji, jednak zadecydowało to, że zabrakło nam koncentracji.
 
Trzeba było ściągać presję, że ten awans może się wydarzyć tu i teraz?
 
Myślę, że nie. Mamy bardzo świadomy zespół, wiemy o co gramy, nie było widać w naszych działaniach żadnej nerwowości. Nie wygraliśmy, ale zostało jeszcze pięć kolejek, na pewno uda się zapunktować.