Perugia wciąż jest faworytem tej pary, ale po tym, co wydarzyło się w ostatnim meczu w Modenie (19 kwietnia 3:2 dla Azimutu), w sercach kibiców drużyny Wilfredo Leona i spółki musiał zakraść się niepokój.


Wprawdzie Leon zaliczył pięć asów, zdobył 24 punkty, atakował z 53% skutecznością. Drugi największy gwiazdor Perugii, Aleksandar Atanasijević, który powrócił do składu po jednym meczu zawieszenia, miał jeszcze lepsze statystyki – 27 punktów i 60% skuteczności, ale kto wie, jak prezentowała się w tym sezonie Perugia, ten zdaje sobie sprawę, że to nie był zespół, który wygrał w cuglach fazę zasadniczą. Słabsze przyjęcie, fatalna gra kapitana Filippo Lanzy i dziwna niemoc w wielu kluczowych elementach, sprawiły, że zespół przegrał mecz 2:3, w tiebreaku dosłownie nie istniejąc (9:15).

 

Tymczasem w ekipe Azimutu obudził się wreszcie potwór, którego musi obawiać się każda drużyna na świecie. Nawet tak silna, jak Perugia.


Mowa oczywiście o atakującym Modeny – Iwanie Zajcewie, który niemal w pojedynkę wygrał mecz w Modenie. Zdobył 30 punktów, z tego 26 atakiem (72% skuteczności). Zajcew był nie tylko najlepiej punktującym zawodnikiem spotkania z Perugią, ale w ogóle drugiej kolejki półfinałów (w drugiej parze Lube prowadzi już 2:0 z Itasem).


Warto dodać, że dzielnie wspierał go Bartosz Bednorz. Nie bez kozery to zdjęcie Polaka można znaleźć, jako główne, przy zapowiedzi meczów numer trzy półfinałów na oficjalnej stronie Serie A1. Bednorz był nie tylko jednym z dwóch głównych przyjmującym (24 razy to on był celem serwisów rywali), ale też drugim atakującym Modeny (16 pkt, 45% skuteczności).


Jeśli para Zajcew-Bednorz utrzyma poziom, Modena może nawiązać walkę w spotkaniu numer trzy, które odbędzie się w wielkanocny poniedziałek w Perugii.


Transmisja meczu Sir Safety Conad Perugia – Azimut Leo Shoes Modena w poniedziałek od godz 17.55 na portalu Polsatsport.pl.