Kowalski: Kto przypuszczał, że o mistrza powalczy Fornalik, a nie Nawałka?

Piłka nożna
Kowalski: Kto przypuszczał, że o mistrza powalczy Fornalik, a nie Nawałka?
fot. Cyfrasport

Po cichu, bez rozgłosu, szumnych wywiadów i zapowiedzi, zdecydowanie w cieniu najbardziej medialnych klubów w Polsce z dużo większymi budżetami, Piast Gliwice doszlusował na dobre do ścisłej czołówki Ekstraklasy.

Drużyna Waldemara Fornalika zajęła trzecie miejsce po rundzie zasadniczej i wydawało się, że mając taki komfort, ostateczną rozgrywkę potraktuje jak przyjemny spacerek, przyglądając się, jak Lechia Gdańsk bije się o tytuł z Legią Warszawa. Niespodziewanie jednak Piast wygrał dwa pierwsze mecze rundy dodatkowej. Najpierw pokonał lidera – Lechię, a we wtorek, grając większą część meczu w dziesiątkę, Zagłębie Lubin. To był wyraźny sygnał, że Piast ma argumenty i przede wszystkim chęci, aby w ciągu ostatnich pięciu kolejek, jakie zostały do zakończenia rozgrywek, sporo namieszać (już zepchnął drużynę z Gdańska z piedestału). - Dokonaliśmy tego nadludzkim wysiłkiem – powiedział zaraz po meczu z Zagłębiem trener Fornalik.

 

Nie sposób nie docenić głównego twórcy tej ewidentnej niespodzianki, czyli właśnie byłego selekcjonera reprezentacji Polski. Fornalik objął drużynę z Gliwic po dziewięciu kolejkach poprzedniego sezonu, gdy ta znajdowała się na 14. miejscu, tuż nad strefą spadkową. Cudu nie dokonał, na koniec rozgrywek Piast wciąż był 14., ledwo utrzymując się w Ekstraklasie. Zgromadził ledwie punkt więcej niż żegnająca się Termalica. Nikt nie podejmował w klubie jednak nerwowych ruchów, Fornalikowi dano czas i możliwości, aby ułożył drużynę w miarę pod swojemu. Dziś są tego efekty, co jest kolejnym dowodem na to, że cierpliwość popłaca, ale też, że Fornalik jest bardzo dobrym trenerem.

 

To przekonanie zostało mocno nadszarpnięte po jego nieudanym epizodzie z kadrą, choć pochylając się nad ówczesną reprezentacją z dystansu można jednak znaleźć kilka plusów w pracy Fornalika. Dostrzec, że lider drużyny Robert Lewandowski nie był jeszcze tym, który przewodził u następnego selekcjonera czy też przypuszczać, że w następnych eliminacjach pan Waldemar już wcześniejszych błędów by nie popełnił. To przecież Fornalik zaczął stawiać na takich graczy jak Kamil Glik, Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński, Mateusz Klich czy Arkadiusz Milik. Tyle, że wtedy oni dopiero wznosili się na poziom europejski.

 

Nie pomagał mu brak otwartości, kiepski kontakt z mediami, nie potrafił stworzyć wokół siebie takiej aury jak później Adam Nawałka, za bardzo traktował kadrę jak klub. Irytował pewnymi zachowaniami. Sam dziś przyznaję, że jako reporter czy komentator podświadomie uprzedzając się do Fornalika traktowałem ówczesnego selekcjonera zbyt surowo i pewnie nie zawsze sprawiedliwie.

 

Piętno trenera, który nie jest w stanie wychylić się skutecznie ponad poziom Ruchu Chorzów, do Fornalika jednak przylgnęło na dość długi czas, ale też niewielu doceniało jego rolę jaką odgrywał on przez lata w klubie, który ledwo wiązał koniec z końcem.

 

Powie ktoś, że skoro trener, który pracuje już tyle lat w lidze może się poszczycić "jedynie" wicemistrzostwem, trzecim miejscem i finałem Pucharu Polski z Ruchem czy też szóstym miejscem z Odrą Wodzisław to bardzo mało. Taki Dean Klafurić w ciągu kilku miesięcy zdobył z Legią więcej trofeów niż Fornalik w całej karierze. Tylko jak to zważyć?

 

Łatwiej jest zdobyć tytuł w klubie z wysokim budżetem, czy wykonywać robotę ponad stan, klecąc drużynę za drobne i wyciskać z przeciętnych piłkarzy maksimum bez luksusowych warunków do pracy? Fornalik zalicza się do tej drugiej grupy, ale wcale nie jest wykluczone, że jeszcze po swoje pierwsze poważne trofeum sięgnie. Może nawet i w tym roku? Nierealne? A kto parę miesięcy temu przypuszczał, że o mistrzostwo powalczy Fornalik, a nie Nawałka?

 

WYNIKI I TABELA LOTTO EKSTRAKLASY

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze