Zawodnik ze Stargardu wejdzie do klatki KSW po raz czwarty. W ostatnich dwóch pojedynkach w widowiskowy sposób nokautował Macieja Kazieczkę oraz Paula Redmond. Polak na gali KSW 41 padł na deski w ostatniej sekundzie pierwszej rundy, a Brytyjczyk po konfrontacji z 29-latkiem został pzetransportowany do szpitala ze złamanym nosem oraz utraconymi zębami.

 

Wydaje się, że Szadziński jest na ostatniej prostej do otrzymania szansy walki o tytuł mistrzowski kategorii lekkiej. Reprezentant Berskerkers Team otwarcie mówi o swoich aspiracjach.

 

- To jest etap, w którym skończyłem walczyć za dyplomy. Czas, aby w końcu stać się kimś istotnym na scenie MMA. Za mną długa przerwa, ale przemyślałem sporo rzeczy i wyciągnąłem wiele wniosków. Zrobiłem wszystko, aby powrócić do pełni zdrowia i jestem już skupiony na sobocie - mówi Szadziński.

 

W Lublinie 29-latek zmierzy się z Marianem Ziółkowskim. Co ciekawe, do tego pojedynku mogło dojść już podczas gali KSW 46, w grudniu ubiegłego roku. Kontuzja wyeliminowała Szadzińskiego, który występ Ziółkowskiego oglądał z pierwszych rzędów pod klatką. Podopieczny Mirosława Oknińskiego ostatecznie pokonał Grzegorza Szulakowskiego i zaprezentował się z bardzo dobrej strony.

 

- Patrzyłem na jego walkę z najbliższej odległości. Czułem się, jakby ktoś odbierał mi moje marzenia. Ja też ciężko pracowałem, aby dojść do tej walki, a musiałem patrzeć na to spod klatki. Wiele mnie to nauczyło, ale to zadziałało na mnie tylko pozytywnie. Jego zwycięstwo podniosło również rangę naszej walki - dodaje zawodnik.

 

Często styl Szadzińskiego porównywany jest do tego, który prezentował w pięściarskim ringu Mike Tyson. Szadziński podkreśla, że zwraca uwagę na każdy detal i stara się wiedzieć o przeciwnikach jak najwięcej. Efekt? Gdy klatka się zamyka, Szadziński prezentuje pełny brutalności i braku litości styl.


- Porównują mnie do niego, bo jest moim idolem. Uważam, że to jest wybitna jednostka, stworzona do sportów walki. Taki ktoś rodzi się raz na milion. Trafił w dobre ręce i przeszedł drogę od zera na sam szczyt. Ja też jestem troszkę świrnięty na punkcie treningów. Może to moja wada, może zaleta, ale tak już mam - mówi Gracjan Szadziński.

 

W załączonych materiałach wideo trening medialny, rozmowa z Gracjanem oraz skróty jego dwóch ostatnich walk.

 

Transmisja gali KSW 48 w sobotę od godziny 20.00 na antenie Polsatu i Polsatu Sport oraz od godziny 19.00 w Polsacie Sport Fight.