Iwanow: Kto podzieli los Garbarni? Fortuna 1 Liga, czyli styl... walki o przetrwanie

Piłka nożna
Iwanow: Kto podzieli los Garbarni? Fortuna 1 Liga, czyli styl... walki o przetrwanie
fot. Cyfrasport

Zaledwie cztery kolejki zostały do zakończenia sezonu w Fortuna 1 Lidze. Na „górze” wszystko już jasne i to od dawna. Do świętującego od środy Rakowa Częstochowa wkrótce dołączy ŁKS. Może nawet już w ten weekend. Ciągle nie wiadomo jednak kto spadnie. Oczywiście poza beniaminkiem z Krakowa. Szanse ostatniej w tabeli od wielu miesięcy Garbarni od dawna są tylko matematyczne.

Na dwóch kolejnych najmniej „zaszczytnych” pozycjach na zapleczu Ekstraklasy są w tej chwili siedemnasta Bytovia Bytów i, skazywany zimą na degradację niemal przez wszystkich, szesnasty Stomil Olsztyn. Piłkarze z Kaszub na swoje... szóste w sezonie zwycięstwo czekają od 8 września ubiegłego roku! Wtedy wysoko, bo 4:1, pokonali GKS Tychy, a latem „na rozkładzie” mieli też Bruk-Bet, Łódzki Klub Sportowy czy Puszczę. Nic nie zwiastowało takich problemów, jak obecne, nawet odejście do Lecha najlepszego w kaszubskich barwach Juliusza Letniowskiego.

 

- Potrafiliśmy zremisować u siebie w ubiegły czwartek z Rakowem, a jedziemy do Suwałk i tracimy bramki "z niczego". Z Jastrzębiem przy stałych fragmentach trzy razy jesteśmy bez krycia i kończy się 0:4 – kierownik drużyny Jacek Maszkowski nie owija w bawełnę - W sobotę czeka nas Chojniczanka, takie nasze małe derby. Ten rywal niby nam ostatnio leżał, ale... nic nie powiem, nie chcę zapeszyć.

 

Bytovia niby ma wszystko w swoich rękach, bo gra potem w Opolu, z Chrobrym u siebie i na koniec przy Bukowej. Może więc odbierać punkty drużynom, które też nie są jeszcze pewne...

 

- Trudno powiedzieć, z kim gra się lepiej - dodaje Maszkowski - Czasem ci, co już o nic nie walczą są groźniejsi, bo nie czują presji, grają na luzie, chcą się pokazać, pracują nad swoją przyszłością czy nowym kontraktem. Musimy patrzeć nie na to przeciw komu gramy, ale na siebie. Co trzeba zrobić, by się utrzymać? Na pewno wygrać dwa mecze – uważa Maszkowski.

 

W stolicy Warmii o dziwo jest spokojnie, choć zespół zdaniem obserwatorów „jedzie” na oparach wynikających z braku normalnych przygotowań w zimie. Sprzymierzeńcem może być kalendarz. Stomil czeka rywalizacja z niegrającymi już o stawkę Bruk-Betem, Puszczą, pogodzoną z losem Garbarnią i na koniec ze Stalą Mielec.

 

- Nie ma co analizować – konkretnie mówi była gwiazda Stomilu, Legii Warszawa a także reprezentacji Polski Sylwester Czereszewski, który wspiera Piotra Zajączkowskiego - Wiemy, że w teorii to nawet Tychy nie są jeszcze w stu procentach bezpieczne. Tak samo Opole czy Głogów. Zdaje sobie sprawę, że to wyświechtana reguła ale patrzymy się zawsze tylko na najbliższy mecz. Patrząc na kalendarz i fakt, że dużo innych „zamieszanych” zespołów gra ze sobą, do utrzymania powinny wystarczyć nam dwa zwycięstwa. Daj Boże, żeby tak się stało i będzie po kłopocie - dodał.

 

GieKSa dramatycznie prezentuje się u siebie, więc może i dobrze, że z Garbarnią gra teraz w Krakowie. Bo jesienią przegrała z nią przecież u siebie. Jeżeli dopiszemy jej trzy punkty – choć tego w futbolu robić nigdy się nie powinno – sytuacja zrobi się spokojniejsza. Potem trzeba będzie się jednak znów zmierzyć z klątwą Bukowej podczas spotkania ze Stalą Mielec, nie mniej łatwą wyprawą na Wartę do Poznania, by zakończyć sezon z Bytovią. U siebie...

 

- Zespoły, które przyjeżdżają do nas zazwyczaj się bronią - tłumaczy trener Dariusz Dudek - Gramy więc atakiem pozycyjnym, a żeby robić to dobrze potrzeba czasu i stabilizacji składu, a ostatnio w Katowicach tego brakowało. Przy takim sposobie gry musimy być bardziej skuteczni. Wiem, że jest presja. I że może to wpływać na precyzję. Ale to się zmieni – zakończył z charakterystycznym optymizmem „Dudi”.

 

Po mocne nazwisko sięgnęły Wigry Suwałki, które podobnie jak GKS mają na swoim koncie 31 punktów. Doradcą zarządu został Marek Jóźwiak, ex dyrektor sportowy Legii Warszawa i Lechii Gdańsk. To także on stał za wyborem trener Mirosława Smyły, który zastąpił Ariela Jakubowskiego.

 

- Rozmawiamy o wszystkich aspektach, wspólnie podejmujemy wiele decyzji - tłumaczy uczestnik Champions League w barwach stołecznej drużyny - Potrzebujemy siedmiu punktów, tak nam to wychodzi z rozrachunków. Remis z ŁKS mocno pokrzyżował nam plany. Rywal nie miał pół sytuacji, my zmarnowaliśmy trzy „setki”. Wigry mają bardzo młody zespół, musimy pracować nad wszystkim, taktyką, przyfotowaniem fizycznym a także mentalnym. Emocjonalnie dużo nas to kosztuje, ale walczymy - dodał.

 

Zajmujące kolejno 11., 12. i 13. miejsce w tabeli Odra, Chrobry (po 36 punktów) i Warta (35) na razie mogą spać odrobinę spokojniej, choć tylko odrobinę, ponieważ po 5 czy 4 punkty dystansu do strefy spadkowej nie jest z pewnością rzeczą komfortową. Mecze, na które trzeba zwrócić szczególną uwagę? Już w niedzielę do Poznania przyjeżdża Odra, która w długi weekend majowy gościć będzie Chrobrego.

 

W przedostatniej kolejce Warta podejmie GieKSę, a Bytovia piłkarzy z Głogowa. Bezpośrednich bojów o utrzymanie jest więc na tyle dużo, że w przypadku jakiegoś niekorzystnego zbiegu okoliczności zadrżeć mogą zarówno w Opolu jak i Głogowie. Jedno jest pewne: będzie się działo. I wcale nie musimy być dużo mądrzejsi po najbliższej serii. Ale nie od dziś wiadomo przecież: Pierwsza Liga, to styl życia. A tym razem także szalonej walki o... przetrwanie.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze