Do starcia obu zawodników miało dojść już wcześniej, ale Szadziński wypadł z karty walk KSW 46 z powodu kontuzji. Ziółkowski wygrał wówczas z Grzegorzem Szulakowskim. "Golden Boy" zdaje sobie sprawę z tego, że potencjalne zwycięstwo z Szadzińskim może być przepustką do walki o pas.

 

- Na papierze Gracjan, gdyby ze mną wygrał, bardziej zasługuje na starcie o pas. Jeśli jednak to ja bym zwyciężył, dlaczego miałbym nie walczyć o pas? Pokonałbym wtedy głównego pretendenta do mistrzowskiego pojedynku. Nie chcę jednak wybiegać tak daleko w przyszłość. Sporo mówi się o następnym starciu, a dużo do zrobienia jest w sobotę - dodał zawodnik z Warszawy.

 

- Gracjan ma swoje mocne strony, które prezentuje od wielu pojedynków. Może próbować mnie czymś zaskoczyć, ale mogę dorównać mu w stójce. On natomiast na pewno nie dorówna mi w parterze. Prędzej podejmiemy walkę w stójce, niż Szadziński zacznie mnie obalać - powiedział Ziółkowski o swoim przeciwniku, który znany jest z mocnego ciosu. 

 

Zawodnik Berkut WCA Fight Team uważa również, że początek pojedynku może być ważny, choć nie kluczowy.

 

- Zawsze początek walki jest specyficzny. Często jest tak, że pierwsze chwile ustawiają cały pojedynek, choć może trwać pełne trzy starcia. Jestem jednak zawodnikiem, który lubi się rozkręcać w trakcie kolejnych rund. Bywało tak, że pierwszą rundę przegrywałem, druga była remisowa, a w trzeciej wygrywałem przed czasem - stwierdził Ziółkowski. 

 

- Stoczyłem w swojej karierze wiele pojedynków. Walczyłem o pasy różnych organizacji, ale wygrana z Grzegorzem Szulakowskim pokazała, że ma to wszystko sens. Jestem dodatkowo zmotywowany i jednocześnie spokojny, bo od dawna czekam na starcie z Szadzińskim - zakończył Ziółkowski, wracając do ostatniej zwycięskiej walki. 

 
Transmisja gali KSW 48 w sobotę od godziny 20.00 na antenie Polsatu i Polsatu Sport oraz od godziny 19.00 w Polsacie Sport Fight.