Rywalizacja o Ekstraklasę może zakończyć się dla ŁKS-u już w tej kolejce. Jeżeli podopieczni Kazimierza Moskala pokonają lidera z Częstochowy, a tracąca do nich siedem punktów Stal Mielec przegra u siebie z Chrobrym Głogów, łodzianie będą mogli otworzyć szampany, które zapewne już mrożą się w klubowych lodówkach.

 

- Jeszcze nie awansowaliśmy. Jeszcze nie myślimy o tym, że kolejny sezon zaczniemy w Ekstraklasie. Możemy co najwyżej odliczać godziny do najbliższych meczów w lidze - z Rakowem, a potem z GKS-em Jastrzębie. Wszystko jest w naszych rękach. Od nas zależy czy będziemy mogli się z tego awansu cieszyć. Jeżeli będzie trzeba, to będziemy walczyć do ostatniej kolejki - mówi pomocnik ŁKS-u Bartłomiej Kalinkowski. 

 

W pierwszym w tym sezonie meczu pomiędzy tymi zespołami padł remis 1:1. Pod koniec października ubiegłego roku kibice w Częstochowie obejrzeli doskonałe widowisko, w którym dużo lepiej spisywali się goście. Gracze ŁKS-u zdominowali Raków, duzo dłużej utrzymywali sie przy piłce, stworzyli sporo sytuacji, szwankowała jednak skuteczność. 

 

- Tamto spotkanie było doskonałą promocją Fortuna 1 Ligi, obie drużyny grały na wysokim poziomie. Dla nas był to prawdopodobnie pierwszy sygnał, że potrafimy grać i możemy pomyśleć o czymś wyjątkowym. Teraz jesteśmy dużo lepszą drużyną niż wtedy. Życzę sobie powtórki z naszej strony jeśli chodzi o intensywność w grze. Z tą różnicą, że chcielibyśmy na koniec uzyskać korzystniejszy wynik niż w Częstochowie - dodał Kalinkowski.

 

- W takim meczu zagramy podwójnie naładowani energią. Spodziewam się twardej gry, determinacji, zawziętości. O wyniku może zdecydować jedna sytuacja - przewiduje z kolei obrońca łodzian Maksymilian Rozwandowicz.

 

Walka może być twarda, bo trener Rakowa Marek Papszun to profesjonalista "pełną gębą". Mimo wywalczonego już awansu zapowiada, że jego zespół jedzie do Łodzi po punkty. 

 

Transmisja meczu ŁKS Łódź - Raków Częstochowa w Polsacie Sport Extra w sobotę o godzinie 17.30.

 

WYNIKI, TERMINARZ I TABELA FORTUNA 1 LIGI