Przedostatnia w tabeli ekipa z Norymbergi, której sytuacja stała się jeszcze trudniejsza po sobotnich zwycięstwach VfB Stuttgart i Schalke 04 Gelsenkirchen, nie zamierzała ułatwiać zadania faworytowi.

 

Po bezbramkowej pierwszej połowie, krótko po wznowieniu gry Brazylijczyk Matheus Pereira zaskoczył Svena Ulreicha płaskim strzałem z 16 metrów i uradował 50 tysięcy kibiców, którzy wypełnili szczelnie stadion. Wcześniej bramkarz Bayernu, zastępujący kontuzjowanego Manuela Neuera, odbił piłkę przed siebie po uderzeniu innego z zawodników gospodarzy.

 

Wyrównał w 74. minucie Serge Gnabry, a w ostatniej minucie sędzia podyktował "jedenastkę" dla miejscowych. Piłka po strzale Tima Leibolda odbiła się jednak od słupka i wyszła w pole, co pozwoliło uniknąć Bayernowi pierwszej od 2 lutego ligowej porażki.

 

- Można się zdenerwować. Ten pojedynek był jak "piłka meczowa" w walce o tytuł. Mieliśmy swoje sytuacje, ale po końcowym gwizdku musimy być szczęśliwi z remisu - powiedział trener Bayernu Niko Kovac.

 

Bramkarz gospodarzy Christian Mathenia wspomniał, że zagrali w niedzielę bardzo odważnie, a nagroda była blisko. - Z jednej strony remis z Bayernem, z drugiej - to tylko jeden punkt, a byliśmy blisko pełnej puli. Tracimy do Stuttgartu pięć punktów, ale do ostatniej kolejki się nie poddamy - zaznaczył.

 

Napastnik Bayernu Robert Lewandowski, który z dorobkiem 21 trafień wciąż prowadzi w klasyfikacji strzelców, grał 90 minut, ale w trzecim kolejnym ligowym spotkaniu nie uzyskał gola.

 

Po tym meczu, a trzy kolejki przed zakończeniem sezonu, Bawarczycy mają dwa punkty przewagi nad ekipą z Dortmundu.

 

Borussia, w dalszym ciągu bez kontuzjowanego Łukasza Piszczka w składzie, przegrała w sobotę przed własną publicznością w derbach Zagłębia Ruhry z Schalke 04 Gelsenkirchen 2:4.

 

Dortmundczycy objęli prowadzenie w 14. minucie po golu głową Mario Goetzego, ale później do głosu doszli goście. W 18. wyrównał Włoch Daniel Caligiuri z rzutu karnego, a w pierwszej połowie na listę strzelców wpisał się jeszcze Senegalczyk Salif Sane (28.).

 

Po przerwie sytuacja gospodarzy jeszcze bardziej się pogorszyła. W 60. minucie za brutalny faul czerwoną kartką ukarany został kapitan Marco Reus, a chwilę później z rzutu wolnego po tym przewinieniu do siatki ponownie trafił Caligiuri.

 

Nie minęły trzy minuty, a z boiska musiał zejść kolejny piłkarz BVB. Tym razem sędzia usunął z placu gry Mariusa Wolfa za wślizg od tyłu w nogi rywala. Grająca w dziewiątkę Borussia zdołała zmniejszyć stratę - w 85. minucie bramkę zdobył Belg Axel Witsel - ale goście szybko pozbawili wicelidera nadziei na wywalczenie punktów. Wynik ustalił Szwajcar Breel Embolo (86.).

 

- Bez walki na pewno się nie poddamy, choćby przez szacunek dla własnych kibiców. Dopóki będziemy matematyczną choćby szansę, postaramy się ją wykorzystać - podkreślił szef klubu Hans-Joachim Watzke.

 

W ten sposób odniósł się też na łamach "Kickera" do słów szwajcarskiego trenera Borussii Luciena Favre, który po sobotniej porażce ocenił, że "przegraliśmy właśnie tytuł".

 

- Bayern jest na pole position, ale zapewniam, że my nie mamy zamiaru ułatwiać mu zadania - dodał dyrektor sportowy BVB Michael Zorc.

 

Coraz bliżej prowadzącej dwójki jest natomiast ekipa RB Lipsk. W sobotę pokonała u siebie Freiburg 2:1, odnosząc szóste ligowe zwycięstwo z rzędu, i powiększyła dorobek do 64 "oczek". Do Borussii traci pięć punktów, a do Bayernu - siedem.

 

Czwarte miejsce, premiowane grą w Lidze Mistrzów, zajmuje obecnie Eintracht Frankfurt.

 

WYNIKI I TABELA BUNDESLIGI