Cieślak (18-0, 12 KO) wystąpił w tym roku tylko raz, ale pokazał świetną formę w starciu z Yourim Kalengą (24-6, 17 KO). Uznany rywal nie wyszedł wówczas do ostatniej rundy i przegrał przez techniczny nokaut. 
 
- Kilka razy obejrzałem walkę z Kalengą. Wiemy, jakie błędy popełniłem. Tempo mogłem podkręcić dużo wcześniej, ale nie mogłem wiedzieć, jak będę się czuł kondycyjnie. W kolejnych walkach tempo będzie już dużo wyższe. Delikatnie wkradła się nonszalancja, ale czułem się bezpiecznie i przewidywałem każdy krok rywala - zaczął Cieślak.
 
Teraz przyszła pora na jeszcze poważniejsze nazwisko: 31 maja Cieślak zmierzy się z doskonale znanym w naszym kraju Olanrewaju Durodolą (29-6, 27 KO), który w przeszłości walczył między innymi z Krzysztofem Włodarczykiem (57-4-1, 39 KO) i Mairisem Briedisem (25-1, 18 KO).
 
- Świetnie się czuję, zaraz zaczną się sesje sparingowe. Nie mogę się już doczekać. Tak to powinno wyglądać - dwa tygodnie przerwy, wracam na salę i dowiaduję się, że jest kolejna walka. Myślę, że powinienem zrobić te trzy walki. Durodola jest bardzo niebezpieczny - obdarzony mocnym uderzeniem. Plan taktyczny odegra ogromną rolę. Jak czuje, że złapał rywala to idzie za ciosem. Kluczową rolę odegrają moje nogi. Durodola nie jest demonem szybkości, ale muszę uważać - zobaczymy, jak mocno bije. Wychodzę zrobić swoje, nie mam żadnej presji - zakończył Cieślak.